W doskonałym zdrowiu do setnych urodzin

Wpis pochodzi z newslettera NUTRITERAPIE

Dlaczego niektóre osoby są sprawne fizycznie nawet w wieku 100 lat, a inne nie mogą podnieść się z fotela czy łóżka jeszcze przed siedemdziesiątką?

Szanowny Czytelniku,

niewielu jest lekarzy, którzy z własnej inicjatywy omawiają z pacjentami sposoby zapobiegania chorobom związanym z wiekiem. Jeszcze mniej z nich proponuje terapie, które mogą spowolnić starzenie się organizmu.

A przecież znamy naturalne sposoby zachowania – i to nawet po osiemdziesiątce:

  • ruchomości stawów i siły mięśni – niezbędnych do codziennej aktywności w domu, na świeżym powietrzu, podczas uprawiania sportu czy podróżowania,
  • pamięci i czujności – tak potrzebnych przy rekreacji ruchowej, aktywności kulturalnej czy nawiązywaniu nowych znajomości,
  • młodego serca i zdrowych tętnic, dzięki którym objawy szybkiego męczenia się, a nawet ryzyko zawału serca zostaną maksymalnie zredukowane,
  • dobrego wzroku i słuchu, dzięki którym można bez najmniejszych kłopotów rozmawiać nawet w hałaśliwym miejscu i dostrzegać, także z oddali, wszystkie szczegóły krajobrazu, nawet te bardzo drobne,
  • jędrnej skóry, również pod pachami,
  • głębokiego snu, wewnętrznego spokoju, poczucia własnej wartości i energii do działania.

Dlaczego lekarze o tym nie mówią?

Głównym powodem jest fakt, że lekarze w naszej części świata nie są w tym zakresie przeszkoleni.

Uczy się ich, jak leczyć choroby, szczepić, wstawiać protezy, przeprowadzać operacje.

Masz złamaną nogę? Zestawiają ją.
Raka? Usuwają go.
Chore serce? Naprawiają je.

Ten rodzaj medycyny jest rzeczywiście skuteczny, szczególnie w nagłych przypadkach i sytuacjach zagrażających życiu. Ale jego ciemną stroną jest to, że nie pomaga pacjentom zachować pełni zdrowia.

I smutne jest to, że gdy się starzejesz, musisz czekać, aż pewne objawy nasilą się, a nawet dojdzie do znaczącego pogorszenia stanu Twojego zdrowia, żeby lekarz w ogóle się Tobą zajął.

Tylko że w tej sytuacji zastosowane przez niego leczenie może okazać się niewystarczające, bo zostało zaordynowane zbyt późno.

Chirurgia i leki chemiczne, choć nieocenione w wielu sytuacjach, zawsze niosą za sobą ryzyko poważnych skutków ubocznych.

Wiele osób czuje się bardziej osłabionych w wyniku leczenia i przeprowadzanych zabiegów medycznych niż z powodu, dla którego poddali się leczeniu.

Ale Ty na szczęście nie musisz podążać tą samą drogą

Pomóż swojemu organizmowi regenerować się całkowicie naturalnie.

Choroby, które najczęściej rozwijają się z wiekiem, takie jak artroza, choroby układu sercowo-naczyniowego, demencja, rak, problemy ze wzrokiem i słuchem, można powstrzymać, a nawet pokonać, tylko dzięki uruchomieniu naturalnych procesów regeneracji Twojego organizmu.

Organizm człowieka nie jest maszyną, która zużywa się w miarę upływu lat.

Czy wiesz, że większość komórek w Twoim ciele ma mniej niż 2 lata?

Komórki w Twoich jelitach odnawiają się co 3 dni. Te w siatkówce oka – co 10 dni. Twoja wątroba, nerki, śledziona i płuca całkowicie odnawiają się co 300–500 dni. Nawet Twój szkielet odnawia się całkowicie co 10 lat.

Starzenie się nie oznacza „zużywania” się Twojego ciała. Jeśli się starzejesz, to tylko dlatego, że istnieją jakieś niedobory lub została zachwiana naturalna równowaga, co hamuje właściwą regenerację Twoich organów.

Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie te niedobory i brak równowagi można korygować.

Właśnie dlatego namawiam Cię, abyś zainwestował w swoje zdrowieTo może być bardzo ważna decyzja dla Twojego dalszego życia.

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

Co należy jeść by być w formie.

Wpis pochodzi z newslettera NUTRITERAPIE 

Mit cukrów wolnych.

Szanowny Czytelniku,

czy najlepsi sportowcy w przeddzień ważnych zawodów lub istotnego meczu nie zjadają pokaźnych porcji makaronu, by w ten sposób zgromadzić zapas „cukrów wolnych” zapewniających maksimum energii?

Rzeczywiście tak robią, choć dziś już wiemy, że to błędne przekonanie.

Najnowsze badania w dziedzinie żywienia wykazały, że spożycie makaronu nie zwiększa naszego poziomu energii ani wydolności.

Tymczasem trenerzy szkoleni w latach 80. i 90. oraz konwencjonalni dietetycy nadal wmawiają nam, że cukry wolno przyswajalne to doskonałe pożywienie dla sportowców.

W przeprowadzonym jakiś czas temu badaniu dowiedziono, że unikanie węglowodanów (zarówno cukrów wolnych, jak i szybkich) przez dziesięć tygodni przed zawodami optymalnie poprawiało wyniki sportowców1.

Również inne badanie, opublikowane w periodyku specjalistycznym Exercise and Sport Sciences Reviews, potwierdziło, że korzystniej jest wystrzegać się cukrów wolnych przed wysiłkiem fizycznym2Czołowi sportowcy zaczynają już więc rezygnować ze zwyczaju opychania się kluskami. To dlatego, że unikanie węglowodanów sprzyja przyzwyczajaniu organizmu do wysiłku.

Przyzwyczajenie do wysiłku to zdolność organizmu do ulegania zmianom wskutek fizycznych wymagań, które mu stawiamy. Na przykład, jeśli ćwiczysz mięśnie, których na co dzień rzadko używasz, będą Cię one bolały. Jeśli jednak powtórzysz te ćwiczenia kilkakrotnie, mięśnie rozwiną się i przestaniesz odczuwać w nich ból.

A zatem, jeśli nie cukry wolno przyswajalne, to co należy jeść, by być w formie?

Jedz białko

Jeden gram białka dostarcza tyle samo energii co jeden gram węglowodanów. Zresztą, węglowodany – w przeciwieństwie do białek – nie są nam niezbędne do przeżycia.

Zaletą białek jest również to, że organizm może posłużyć się nimi jako cegiełkami do budowy mięśni oraz regeneracji narządów, krwi i skóry.

Wyobraźmy sobie duży, 300-gramowy kotlet – solidna porcja mięsa, prawda? Właśnie tyle tkanek każdego dnia odbudowuje Twój organizm.

Częściowo wykorzystuje w tym celu własne komórki, jednak niezbędne jest mu również wysokogatunkowe białko, które musisz dostarczyć w żywności. Tym bardziej, że istnieje aż osiem tak zwanych aminokwasów egzogennych, których Twój organizm nie potrafi samodzielnie wytwarzać.

Niedobór jednego lub kilku z nich wywołuje następujące objawy:

  • zmęczenie,
  • wypadanie włosów, łamliwość paznokci,
  • pogorszenie wzroku,
  • osłabienie więzadeł,
  • osteoporozę,
  • osłabienie układu odpornościowego (nawracające infekcje).

Wysokogatunkowych protein dostarczają między innymi jajka. Dla sportowców przed wysiłkiem najlepszym źródłem białka jest serwatka mleka krowiego. O ile oczywiście ją tolerują, ponieważ na przykład osoby cierpiące na chorobę autoimmunologiczną powinny raczej ograniczać białka pochodzące z nabiału.

Serwatka jest znana od dawien dawna – często spożywana przez ludzi niezamożnych, obecnie jednak coraz bardziej popularna wśród sportowców. Mało kto wie, że właśnie serwatka mleka krowiego jest podstawowym składnikiem koktajli proteinowych sprzedawanych (po astronomicznych cenach) w sklepach dla sportowców! (Serwatka to ten mętny, białawy płyn, który pozostaje na dnie opakowania twarogu po zjedzeniu jego zawartości).

Kulturyści za ciężkie pieniądze kupują w specjalistycznych sklepach tzw. whey. Tymczasem whey to nic innego jak angielska nazwa… serwatki właśnie. I rzeczywiście, bardzo dobrze wpływa ona na rozwój mięśni.

Jest to produkt bogaty w aminokwasy siarkowe (metioninę i cysteinę), aminokwasy o rozgałęzionych łańcuchach (leucynę, izoleucynę i walinę) oraz glutaminę.

Należy się upewnić, że serwatka pochodzi z mleka krowy karmionej trawą i sianem, a nie paszą zbożową. Wybierajmy serwatkę ekologiczną, z hodowli, w których nie stosuje się antybiotyków.

Warto zapamiętać, że białka są doskonałym źródłem energii. Są niezbędne nie tylko do budowy lub zastępowania komórek mięśni, lecz także do zregenerowania się po wysiłku fizycznym.

Przed wysiłkiem należy również dostarczyć organizmowi wartościowych tłuszczów, które także są źródłem energii. Już prawdopodobnie wiesz, tłuszcze są dla Ciebie dobre, zwłaszcza jeśli uprawiasz sport. Najlepsza ich postać to kwasy tłuszczowe omega-3, ponieważ dostarczają energii, która wystarcza na dłużej niż ta pochodząca z cukrów wolnych.

Bogate źródła kwasów omega-3 to orzechy, w tym orzechy pekan, sardynki, dziki łosoś, rośliny o ciemnozielonych liściach, żółtka jajek od kur z wolnego wybiegu, nasiona kabaczka, olej lniany.

Zawierają je także czerwone i czarne porzeczki, jednak najbogatszym źródłem kwasów omega-3 jest peruwiański olej sacha inchi, który w jednej łyżce zawiera ich aż 7 gramów.

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

PS Jeśli myślisz, że komuś z Twoich bliskich przydałyby się te porady, możesz je przesłać dalej.

Źródła:

1. Hansen, Anne K., et al, “Skeletal muscle adaptation: training twice every second day vs. training once daily” Journal of Applied Physiology January 2005; 98 (1): 93-99.

2. Hawley, J., Burke, L., “Carbohydrate Availability and Training Adaptation: Effects on Cell Metabolism” Exercise and Sport Sciences Reviews 2010; http://journals.lww.com/acsm-essr/Citation/2010
/10000/Carbohydrate_Availability
_and_Training_Adaptation.1.aspx

Na początku każdej choroby jest psychika

Motto współczesnego hipochondryka powinno brzmieć następująco: „Nie ma ludzi zdrowych. Są tylko źle zdiagnozowani”. Aktualna re-definicja hipochondrii powinna jeszcze zawierać informację, że jest to choroba zakaźna, która najłatwiej przenosi się poprzez kontakt z internetem.

Po pierwsze, definicja zdrowia przyjęta przez Światową Organizację Zdrowia mówi, że zdrowie to nie tylko brak choroby, ale przede wszystkim „poczucie fizycznego i psychicznego dobrostanu”, a o to znacznie trudniej niż o nieobecność dolegliwych objawów zapalenia zatok czy dyskopatii.

Po drugie, aktualne założenia rozwoju medycyny jako nauki są z grubsza takie, że większość naszych problemów zdrowotnych ma podłoże w biologii. W tym nowym rozumieniu chorobą, zespołem lub syndromem wymagającym leczenia jest więc nie tylko banalne przeziębienie czy znacznie poważniejsza „wieńcówka”, ale również to, co dotąd nie wchodziło w zakres zainteresowań medycyny. Na przykład zahamowania albo fobie.

Opisy symptomów tych nowych chorób, zespołów i syndromów krążą zaś po internecie, gdzie całe społeczności zawzięcie dyskutują na przykład o ignorowanych przez oficjalną medycynę objawach boreliozy. Boli kogoś głowa, no to wklepuje w przeglądarkę „bóle głowy, przyczyny” i za chwilę już wie, że to może być: glejak, tętniak, SM, udar, wylew, ale też toksoplazmoza lub – naturalnie – borelioza.

W tej sytuacji hipochondryk, czyli – jak stanowi aktualna definicja encyklopedyczna – człowiek, który przesadnie koncentruje się na swoim zdrowiu, dopatruje u siebie symptomów różnych groźnych schorzeń, a potem usiłuje przekonać kolejnych lekarzy, jak bardzo jest chory, ma teraz wyjątkowo sprzyjające warunki do kreatywnej autodiagnostyki. Epidemii hipochondrii sprzyja też – paradoksalnie – wzrost przeciętnego poziomu świadomości na temat zagrożeń zdrowotnych płynących ze środowiska. No bo jak się tu nie rozchorować, skoro z każdej półki w spożywczym czyha na hipochondryka zabójczy cholesterol, mordercza sól i trująca glukoza, na polach rośnie – na jego zgubę – roślinność modyfikowana genetycznie a do wody dodawana jest szkodliwa „chemia”, o kleszczach roznoszących boreliozę po trawnikach, to już nawet nie wspominając. Ba, osobisty kot może być nosicielem groźnej dla życia toksoplazmozy!

Toteż obok hipochondryków „prawdziwych”, czyli ludzi cierpiących na poważne zaburzenie nerwicowe, polegające na przesadnej obawie o zdrowie (stanowiących mniej więcej 2-4 procent populacji), rośnie też liczba chorych z urojenia produkowanych przez media. Bo to zwykle właśnie one podają doniesienia ze świata medycyny w tonie sensacji.

Tymczasem już wiadomo, że na początku każdej choroby jest nasza psychika. Za każdym zachorowaniem kryje się osłabienie naturalnego układu odporności. Ten zaś okazuje się wyjątkowo wrażliwy na negatywne bodźce ze strony układu nerwowego. Najlepszym przykładem tego sprzężenia jest zespół stresu pourazowego, kiedy dramatyczne doświadczenie natury psychicznej może w następstwie sprowokować szereg poważnych zaburzeń fizjologicznych. Podręcznikowym przykładem działania tej zasady jest także „syndrom trzeciego roku”, kiedy to większość studentów medycyny odkrywa u siebie objawy tych wszystkich chorób, o których istnieniu dowiaduje się z podręczników diagnostyki.

Nie trzeba zresztą studiować na AM. Wystarczy zajrzeć do „Podręcznika hipochondryka” (2009) autorstwa brytyjskiego dziennikarza Johna Naisha. Zebrane tam relacje prasowe dotyczące najnowszych odkryć w dziedzinie medycyny, z każdego relatywnie zdrowego czytelnika są w stanie uczynić chorego z urojenia. O ile wcześniej nie umrze on z przerażenia czytając, jak to romantyczna kolacja przy świecach może się skończyć śmiertelnym zatruciem ołowiem. Lekturę może też zakłócić letalny atak śmiechu. Bo trudno zachować powagę dowiadując się o takich jednostkach chorobowych, jak udar telefoniczny, demencja szczękowa lub nerwica roszczeniowa!

Tymczasem nie ma się z czego śmiać, bo hipochondria to całkiem poważny problem medyczny. Chorzy z urojenia odczuwają bolesne symptomy w sposób fizyczny. I cierpią naprawdę. Zamiast odsyłania z kwitkiem wśród ironicznych komentarzy, powinni więc otrzymać sensowną pomoc psychologiczną.

Czytelnicy codziennej prasy, regularnie zarażający się z gazety kolejnymi mutacjami boreliozy, powinni zaś wziąć pod rozwagę, że zgodnie z ustaleniami Johna Naisha strach przed chorobą zabija częściej, niż sama choroba.

Według oficjalnych statystyk medycznych hipochondrycy żyją krócej!

Artykuł pochodzi z Deon.pl / Marian Polak

Drażetki m&m’s, kolor którego lepiej się wystrzegać

Wpis pochodzi z newslettera NUTRITERAPIE

Szanowny Czytelniku,

koncepcja m&m’sów jest prosta:

Orzeszki w czekoladzie powleczone otoczką cukrową na podobieństwo drażetek po to, aby nie roztapiały się w rękach („Rozpływają się w ustach, a nie w dłoni”).

To z pewnością kaloryczny produkt, ale efektywnie podnosił on morale amerykańskich żołnierzy podczas II wojny światowej.

Dziś m&m’sy to 400 milionów słodyczy produkowanych każdego dnia1, doskonała machina marketingowa (z wykorzystaniem maskotek stworzonych w 1973 roku) i wielopiętrowe sklepy w Nowym Jorku, Las Vegas, Orlando, Londynie i Szanghaju…

M&M’sy osiągnęły sukces dzięki marketingowi skupionemu na kolorze drażetek

Sztuczne barwniki

W samym użyciu barwników nie ma nic skandalicznego. W starożytnym Rzymie mędrcy powiadali: „Jemy oczami w takim samym stopniu co ustami”. Czyż to nie prawdziwa przyjemność patrzeć na żółte curry, puree z marchewki, kosz pełen ciemnych jagód, sos malinowy…

Jednak, aby uzyskać całe spektrum psychodelicznych kolorów, producenci m&m’sów postawili w pełni na sztuczne barwniki.

Od 1976 roku organizacje konsumenckie alarmują opinię publiczną, sporządzają petycje i próbują wywrzeć nacisk na producenta, Mars Inc., aby zaczął korzystać z naturalnych barwników.

W ostatnich latach coś powoli drgnęło… ale zmiany w dużej mierze zależą od kraju. Firma produkująca m&m’sy nie używa tych samych składników w każdym z państw. Na przykład w Stanach Zjednoczonych wykorzystywane barwniki są bardzo szkodliwe, podczas gdy w Europie nieco dostosowano ich paletę.

Przyjrzyjmy się im zatem bliżej.

Czerwony: zakazany już w latach siedemdziesiątych

Firma Mars Inc. już w 1976 roku w wyniku nałożonego zakazu wycofała kolor czerwony.

I nie bez powodu… czerwony barwnik amarant E123 jest klasyfikowany jako „prawdopodobnie lub zdecydowanie” rakotwórczy przez ARTAC (z fr. Stowarzyszenie na rzecz Terapeutycznych Badań Przeciwnowotworowych)2.

Ale w 1986 roku przywrócono czerwone draże z użyciem innego sztucznego barwnika: czerwieni allura E129.

Z tym barwnikiem nie ma żartów. U myszy prowadzi on do raka pęcherza moczowego3. Przyczynia się on także do nadpobudliwości u predysponowanych do niej dzieci4.

We Francji i w Polsce czerwone m&m’sy uzyskuje się z użyciem naturalnego barwnika – kwasu karminowego E120, znanego również jako koszenila5. Otrzymuje się go z małych czerwonych owadów, czerwców kaktusowych, żerujących na kaktusach w Meksyku. (Ich czerwone ubarwienie ma za zadanie chronić je przed drapieżnikami)6.

Owady wykorzystuje się do produkcji barwnika E120, który można znaleźć w wielu produktach przemysłowych: w parówkach7, kiełbasie merguez, taramosalacie (paście z ikry), truskawkowych słodyczach Tagada, napojach Oasis, gruszkach w winie, skórce sera do raclette czy napojach alkoholowych itd. (trudno się przed E120 uchronić…).

Francja jest największym konsumentem kwasu karminowego E120 na świecie. U niektórych ludzi wywołuje on reakcje alergiczne, takie jak astma czy wysypka8.

Niebieski: najgorszy ze wszystkich

Jeśli chodzi o niebieski, istnieją dwa mieszane barwniki sztuczne:

Indygotyna (E132) i błękit brylantowy FCF (E133).

Indygotyna E132 to barwnik bazujący na ropie naftowej. Przyczynia się on do rozwoju anormalnych komórek, a dokładniej: guzów mózgu u szczurów. Z kolei u dzieci powoduje nadpobudliwość.

Spożywanie błękitu brylantowego FCF (E133) wywołuje nowotwory złośliwe u szczurów. Należy mieć się na baczności z tym kolorem, jeśli jest się wrażliwym na aspirynę. E133 powoduje reakcje alergiczne i podejrzewa się, że – podobnie jak inne barwniki – powoduje on nadpobudliwość u dzieci predysponowanych9.

We Francji i w Polsce wykorzystuje się tylko jeden niebieski barwnik – błękit brylantowy FCF5 E133, który jest bardzo szkodliwy dla zdrowia!

Jest to – moim zdaniem – kolor, którego należy unikać za wszelką cenę!

Żółty: rozwiązanie jest dość proste

Barwnik stosowany w żółtych m&m’sach to żółcień pomarańczowa E110. Jest to, moim zdaniem, najgorszy ze wszystkich barwników.

E110 wiąże się z:

  • nowotworami (guzami nerek),
  • nadpobudliwością,
  • uszkodzeniami chromosomów,
  • biegunką,
  • nudnościami i wymiotami,
  • bólami brzucha,
  • reakcjami alergicznymi,
  • zapaleniami błony śluzowej nosa (katarem),
  • pokrzywką (swędzące płaty na skórze),
  • migrenami,
  • obrzękami skóry.

Odradza się podawanie go dzieciom10.

W Norwegii i Finlandii E110 jest zakazany, a we Francji, jak również i w Polsce na szczęście został on zastąpiony przez E100, czyli kurkuminę (tak po prostu!).

Jakie kolory nam pozostały?

W opakowaniu zwykłym m&m’sów można też znaleźć drażetki w kolorze zielonym, brązowym i pomarańczowym.

A jednak lista składników nie wspomina o tych kolorach.

Dr Frank Walmsley z Uniwersytetu Trinity w Teksasie zauważa: „Jak to możliwe, że w paczce są zielone m&m’sy, choć w składnikach nie znajdziemy zielonego barwnika?”.

Jeśli przypomnisz sobie lekcje fizyki (i plastyki), trzy podstawowe kolory to czerwony (magenta), niebieski (cyjan) i żółty (synteza subtraktywna).

Mieszając je, można uzyskać wszystkie kolory tęczy.

  • zielony = niebieski + żółty,
  • pomarańczowy = czerwony + żółty,
  • brązowy = niebieski + żółty + dużo czerwonego.

Zatem – wszystkie inne kolory m&m’sów to mieszanki szkodliwych barwników syntetycznych, których należy unikać.

Mimo że m&m’sy zawierają olej palmowy, znajdujący się w nich beta-karoten pochodzi z palmy o dojrzałych pomarańczowych owocach. Barwnik ten jest zatem nieszkodliwy, o ile nie bierze się pod uwagę zagrożenia dla środowiska wynikającego z eksploatacji palm olejowych.

Źródło: wrm.org.uy 

β-Apo-8′-karotenal prawdopodobnie pochodzi od szpinaku11.

Śmiertelny w skutkach składnik m&m’sów

Aby warstwa koloru na zewnątrz drażetki lepiej się utrzymywała, biała cukrowa powłoczka we francuskich w polskich m&m’sach zawiera biały pigment, dwutlenek tytanu E171.

Od dawna wiadomo, że E171 jest najprawdopodobniej rakotwórczy dla ludzi.

Jednak w ostatnich latach zaczęto wykorzystywać dwutlenek tytanu w nanocząsteczkach niewidocznych gołym okiem – cóż za świństwo! Można go znaleźć nie tylko w m&m’sach, ale także w gumach do żucia, pastach do zębów i filtrach przeciwsłonecznych.

Te mikroskopijne nanocząstki pokonują wszystkie filtry i bariery ludzkiego ciała: płuca, wątrobę, skórę… Docierają wszędzie, w tym do mózgu12.

Nanocząstki mogą złamać helisy DNA13, przyczyniając się do obumierania komórek i powodując zapalenie płuc, jamy ustnej i jelit14.

Według niektórych badań stosowanie filtrów przeciwsłonecznych zawierających dwutlenek tytanu na oparzenia słoneczne przyspiesza starzenie skóry i przyczynia się do pojawienia się raka skóry.

Mimo tego, odpowiedzailni za zdrowie publiczne we Francji utrzymują, że nanocząsteczki dwutlenku tytanu są bezpieczne.

Aby dać pełne wyobrażenie sytuacji, wspomnę, że niektóre osoby odzyskują dwutlenek tytanu z m&m’sów15 i wykorzystują go do produkcji… paneli słonecznych16!

Mówię całkiem poważne…
… i moim zdaniem nie wróży to nic dobrego.

Czy zagrożenie jest realne?

Ilość barwnika w każdej drażetce pozostaje bardzo mała.

Maksymalna zalecana dzienna dawka każdego barwnika wynosi około 5 mg na kilogram, czyli 350 mg dla osoby dorosłej ważącej 70 kg.

Problem polega na tym, że barwniki są absolutnie wszędzie, a zwłaszcza tam, gdzie najmniej się ich spodziewamy: w chlebie, wędzonych rybach, wędlinach, korniszonach, skórce serów, owocach w syropie.

Zatem dawki się kumulują. Trzeba przyznać, że naukowcy są przytłoczeni złożonością efektów takich „mieszanek”. Dlatego z czystej ostrożności najlepiej jest unikać dodatków.

Zawsze ta sama historia

Zagrożenia żywieniowe i sanitarne takie jak dwutlenek tytanu naukowcy odkrywają dosłownie każdego dnia.

Musi minąć wiele lat, zanim opinia publiczna zostanie o tym poinformowana. Aby media podały tego typu informacje do powszechnej wiadomości, zwykle potrzeba, aby najpierw jakaś znana osoba zainteresowała się tematem.

System ten sprawia, że ​​uciekają cenne lata.

Z poważaniem,
Eric Müller

PS Jeśli myślisz, że komuś z Twoich bliskich przydałyby się te porady, możesz je przesłać dalej.

Źródła

1) How many „M&M’s”® are consumed and produced each day? https://la.utexas.edu/users/jmciver/350K/NOTES/
M&Ms_FAQ.pdf

2) Additifs alimentaires, E123. http://www.additifs-alimentaires.net/E123.php

3) E129. http://www.ivyroses.com/Define/E129

4) E129: Allura Red. http://www.food-info.net/uk/e/e129.htm

5) M&Ms Peanut – Mars Chocolat France – 330 g. https://fr.openfoodfacts.org/produit/5000159452595/m-ms-
peanut-mars-chocolat-france

6) Il y a un bug dans vos blinis au tarama. http://www.acheterbio.net/2014/04/il-y-bug-vos-
blinis-au-tarama/

7) E120 – Acide carminique.
https://fr.openfoodfacts.org/additif/e120-acide-carminique

8) A.I. Tabar et al., Asthma and allergy due to carmine dye; PMID 13679965; An Sist Sanit Navar. 2003;26 Suppl 2:65–73.

9) Additifs alimentaires, E133. http://www.additifs-alimentaires.net/E133.php

10) E110, Sunset Yellow, FCF Orange Yellow S, FD&C Yellow 6. http://www.ukfoodguide.net/e110.htm

11) Wikipedia, Apocaroténal. https://fr.wikipedia.org/wiki/Apocarot%C3%A9nal

12) Amélie Padioleau, E171: ce poison ne se cache pas que dans les bonbons…, Alternatif Bien-Être, N°109, octobre 2015, SNI Editions.

13) Schiestl R.H., Trouiller B., Reliene R., Westbrook A., Solaimani P., Titanium Dioxide Nanoparticles Induce DNA Damage and Genetic Instability In vivo in Mice, Cancer Res November 15, 2009 69:8784-8789; Published OnlineFirst November 3, 2009.

14) Hussain, Salik, et al. «Research Carbon black and titanium dioxide nanoparticles elicit distinct apoptotic pathways in bronchial epithelial cells.» (2010).

15) How do you get the Titanium Dioxide Out of M and M’s? http://www.answers.com/Q/How_do_you_get_the_
Titanium_Dioxide_Out_of_M_and_M’s

16) Vidéo : Make a Solar Cell – TiO2/Raspberry based. https://www.youtube.com/watch?v=WHTbw5jy6qU

Możesz cofnąć zegar biologiczny

Codziennie milionom ludzi podaje się leki, które mają niebezpieczne skutki uboczne, podczas gdy istnieją naturalne sposoby na wiele powszechnych dolegliwości, bez leków lub przy ich minimalnym wykorzystaniu.
Zacznij młodnieć już teraz!
Jeśli nie jesteś osobą niepełnosprawną, możesz natychmiast cofnąć zegar biologiczny w sposób całkowicie naturalny, poprzez zwiększenie aktywności fizycznej. Niewątpliwie sprzyja ona zachowaniu organizmu w dobrej formie i zahamowaniu procesu starzenia.
Nawet jeśli na razie prowadzisz siedzący tryb życia, możesz odzyskać swoją formę z czasów młodości. A także radość życia, witalność i dobre samopoczucie, które się z nią wiążą.
Jednak musisz wiedzieć, że niektóre ćwiczenia są niewskazane, a nawet szkodliwe dla osób w średnim wieku. Nieprawidłowo wykonywane mogą spowodować nieodwracalne szkody. Warto więc wiedzieć, z jakich ćwiczeń zrezygnować, a które są bezpieczne, zdrowe i korzystne.
Błędy żywieniowe których należy unikać
Aktywność fizyczna to jeden z krytycznych obszarów, w których łatwo o poważne błędy – takie, które mogą zaszkodzić Twojemu organizmowi, odbierając Ci miesiące, a nawet lata życia w dobrym zdrowiu.
Kolejnym takim obszarem jest odżywianie.
Wielu z nas popełnia niebezpieczny błąd, jedząc zbyt wiele podczas jednego posiłku. Czy Ty również?
Kolejny zły nawyk żywieniowy powoduje, że składniki odżywcze nie docierają do tkanek, które wymagają odnowy lub naprawy. Przez to Twoje tkanki – a więc i Twój organizm – starzeją się zbyt szybko.
Jednym z najbardziej poważnych skutków nieprawidłowego żywienia, który pojawia się w wieku średnim i niewątpliwie skraca długość życia, jest cukrzyca.
Jeśli ktoś z Twoich krewnych cierpi na tę chorobę, Twoje ryzyko zachorowania rośnie. Jeśli masz nadwagę, Twoja podatność też się zwiększa.
Ale niezależnie od skłonności, cukrzyca po 50. roku życia zawsze jest poważnym niebezpieczeństwem. Warto wiedzieć, jaką dietę stosować, aby przeciwdziałać zachorowaniu.
A jeśli już masz stwierdzoną tę chorobę, jak można wyleczyć ją dietą (tak, badania naukowe pokazały już, że to możliwe!).
Jak pozbyć się uzależnienia od cukru?
Cukier jest ściśle powiązany zarówno z cukrzycą, jak i innymi problemami zdrowotnymi. W rzeczywistości wiele osób jest od niego uzależnionych. Jeśli i Ty na to cierpisz, mało prawdopodobne, żebyś wytrzymał więcej niż 2–3 dni bez słodyczy.
Na szczęście są sposoby, aby pozbyć się tego uzależnienia.
Najlepiej jest zacząć dzień posiłkiem zrównoważonym, w skład którego wchodzi produkt mleczny, owoc i napój – to porady zaczerpnięte wprost z oficjalnych zaleceń żywieniowych.
Na pozór śniadanie złożone z kanapki z masłem i dżemem, soku pomarańczowego i szklanki mleka wydaje się więc dobrym rozwiązaniem. 
To jednak bomba cukru!
Większość ludzi nie jest świadoma, że cukier jest dodawany do wielu pokarmów, po które sięgają na co dzień, myśląc, że odżywiają się zdrowo.
Nie wierz w oficjalne 
zalecenia żywieniowe. 
Są przestarzałe i błędne!
Wmawia nam się ponadto, że mleko jest dobre dla kości, chociaż nie ma najmniejszego dowodu na to, żeby wpływało na twardość kości albo chroniło przed złamaniami. Nowe badania przeprowadzone na Harvardzie pokazują, że jest wręcz przeciwnie (to już kolejne informacje naukowe, które to stwierdzają).
Kolejnym zalecanym błędem jest spożywanie niskokalorycznych produktów light, z których usunięto tłuszcz, ale w zamian za to, dla poprawy smaku, dodano substancje szkodliwe dla zdrowia jak syrop glukozowo-fruktozowy, cukier lub sztuczne słodziki, takie jak aspartam.

Podobnych zaleceń na co dzień słyszę dziesiątki i jeśli się do nich stosujesz, to nieświadomie szkodzisz swojemu zdrowiu.
A gdy już wyeliminuję te błędy, to co?
Po wyeliminowaniu błędów żywieniowych i tych dotyczących aktywności fizycznej, jest jeszcze jedna istotna rzecz – uważność.
Powinieneś uważać na siebie.
Nie chodzi jednak o to, żeby z osoby beztroskiej stać się hipochondrykiem. Moim celem jest, żebyś był beztroski, cieszący się doskonałym zdrowiem i to jeszcze długo po swoich 100. urodzinach.
Zapobieganie nie wymaga bowiem ciągłego martwienia się o swoje zdrowie – tylko wiedzy i odrobiny uwagi poświęconej własnemu organizmowi w odpowiednim czasie.
Warto więc wiedzieć, jakie są rzeczywiste sygnały ostrzegawcze i co należy od czasu do czasu kontrolować, a także, w jaki sposób.
Pomoc w dokonywaniu właściwych wyborów
Dożycie w dobrym zdrowiu setnych urodzin jest bardzo realne. Nawet jeśli Twoi rodzice zmarli młodo… Nawet jeśli jesteś w grupie ryzyka wielu chorób przewlekłych… Nadal masz ogromną szansę, że podobnie jak inni będziesz żyć ponad 100 lat.
Ale musisz wiedzieć, na co jesteś podatny… i jakich konkretnie błędów powinieneś unikać.
Wbrew pozorom uzyskanie takich informacji nie jest tak łatwe, jakby się wydawało. Bo trzeba oddzielić ziarno od plew. Prawdziwą wiedzę naukową i rzeczywiście przełomowe odkrycia od pseudomedycznego bełkotu marketingowego. Zdrowie stało się obecnie modnym tematem, którym zajmuje się niemal każdy. Już nie tylko ekspert, ale też stażyści w redakcjach różnych pism czy bloggerzy. Jesteśmy zasypywani setkami mniej lub bardziej rozsądnych porad, jak uniknąć zachorowań i jak się leczyć.
Część ich jest całkowicie wyssana z palca. Część to powtarzanie nieprawdziwych mitów medycznych. Ogromna część to kryptoreklama leków i suplementów produkowanych przez firmy farmaceutyczne.
W tym całym chaosie informacyjnym bardzo trudno jest zorientować się, co jest prawdą, a co mrzonką.
Dlaczego lekarze o tym nie mówią?
Głównym powodem jest fakt, że lekarze w naszej części świata nie są w tym zakresie przeszkoleni.
Uczy się ich, jak leczyć choroby, szczepić, wstawiać protezy, przeprowadzać operacje.
Masz złamaną nogę? Zestawiają ją.
Raka? Usuwają go.
Chore serce? Naprawiają je.
Ten rodzaj medycyny jest rzeczywiście skuteczny, szczególnie w nagłych przypadkach i sytuacjach zagrażających życiu. Ale jego ciemną stroną jest to, że nie pomaga pacjentom zachować pełni zdrowia.
I smutne jest to, że gdy się starzejesz, musisz czekać, aż pewne objawy nasilą się, a nawet dojdzie do znaczącego pogorszenia stanu Twojego zdrowia, żeby lekarz w ogóle się Tobą zajął.
Tylko że w tej sytuacji zastosowane przez niego leczenie może okazać się niewystarczające, bo zostało zaordynowane zbyt późno.
Chirurgia i leki chemiczne, choć nieocenione w wielu sytuacjach, zawsze niosą za sobą ryzyko poważnych skutków ubocznych.
Wiele osób czuje się bardziej osłabionych w wyniku leczenia i przeprowadzanych zabiegów medycznych niż z powodu, dla którego poddali się leczeniu.
Na szczęście nie musisz podążać tą drogą.

Lekarze o tym nie mówią

Szanowny Czytelniku,
wiele osób po 50. roku życia jest przekonanych, że dba o swoje zdrowie wystarczająco, gdyż wykonuje zlecane przez lekarza badania.
Ale czy wiesz, że najnowsze badania naukowe dowodzą, że coroczne wykonywanie mammografii może przynieść więcej złego niż dobrego?
Podobnie jest z przesiewowym wykonywaniem badań w przypadku prostaty.
To tylko niektóre informacje z największych światowych instytutów badawczych, o których prawdopodobnie nie dowiesz się od swojego lekarza.
Lekarze na studiach otrzymywali zupełnie inne zalecenia, które dopiero teraz rzeczywistość weryfikuje. Szkoleni są zaś dziś głównie przez firmy farmaceutyczne i medyczne – które nie mają żadnego interesu w przekazywaniu im takich informacji.
Dużo prościej jest im ufać temu, co znane i powtarzalne, powielając schematy postępowania wyuczone na studiach i szkoleniach sponsorowanych.
Wystarczy zidentyfikować jednostkę chorobową i wypisać receptę na lek rekomendowany przez koncern farmaceutyczny.
Aż 9 na 10 starszych dorosłych ma jakiś typ przewlekłej choroby, a prawie 8 na 10 ma więcej niż jeden. Są więc duże szanse, że prędzej czy później jakaś choroba dotknie również Ciebie.
To co ma Ci pomóc, może Cię zabić
Nie licz na to, że o długość i jakość Twojego życia zadba służba zdrowia.
Czy wiedziałeś, że leki na receptę są 4. najczęstszą przyczyną zgonówna świecie. Brzmi to niewiarygodnie, a jednak to przerażająca prawda.
Już w kwietniu 1998 roku Washington Post alarmował: 106 000 osób w USA umiera co roku z powodu prawidłowo przepisanych leków!
To leki na serce, leki rozrzedzające krew i chemioterapeutyki – przepisywane przez lekarzy na najczęstsze choroby drugiej połowy życia – powodują wśród pacjentów najwięcej zgonów.
To, że Twój lekarz przepisał Ci lekarstwa, nie musi oznaczać, że są one bezpieczne.
Bardzo groźne dla zdrowia mogą być nawet popularne leki dostępne bez recepty.
Paracetamol reklamowany jest jako bezpieczny i jest zawarty w wielu lekach przeciwbólowych i lekach na przeziębienie. Tymczasem każde opakowanie zawiera jego śmiertelną dawkę i z łatwością możemy go przedawkować, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Już po zażyciu 4 g paracetamolu (to raptem 4 tabletki przy dawce 1000 mg) może wystąpić konieczność pilnego przeszczepu wątroby. Grozi to szczególnie osobom starszym lub spożywającym dużo alkoholu.
Ibuprofen powoduje uszkodzenia jelit, szczególnie po wysiłku fizycznym, a zjawisko to może zwiększać ryzyko zachorowania na choroby autoimmunologiczne, takie jak:
  • cukrzyca typu 1,
  • stwardnienie rozsiane,
  • reumatoidalne zapalenie stawów,
  • choroba Leśniowskiego-Crohna i inne
Inne popularne leki przeciwbólowe (koksyby i diklofenak) aż o 30% zwiększają częstość występowania incydentów sercowo-naczyniowych.
Podobnie wygląda problem z przyjmowanymi powszechnie lekami na cholesterol, cukrzycę typu 2, osteoporozę czy lekami przeciwlękowymi.
Codziennie milionom ludzi podaje się leki, które mają niebezpieczne skutki uboczne, podczas gdy istnieją naturalne sposoby na wiele powszechnych dolegliwości, bez leków lub przy ich minimalnym wykorzystaniu. Przemysł farmaceutyczny jest dzięki temu jednym z najbardziej dochodowych biznesów na świecie. 
Na szczęście nie musisz podążać tą samą drogą
Pomóż swojemu organizmowi regenerować się całkowicie naturalnie.
Choroby, które najczęściej rozwijają się z wiekiem, takie jak artroza, choroby układu sercowo-naczyniowego, demencja, rak, problemy ze wzrokiem i słuchem, można powstrzymać, a nawet pokonać, tylko dzięki uruchomieniu naturalnych procesów regeneracji Twojego organizmu.
Organizm człowieka nie jest maszyną, która zużywa się w miarę upływu lat.
Czy wiesz, że większość komórek w Twoim ciele ma mniej niż dwa lata?
Komórki w Twoich jelitach odnawiają się co 3 dni. Te w siatkówce oka – co 10 dni. Twoja wątroba, nerki, śledziona i płuca całkowicie odnawiają się co 300–500 dni. Nawet Twój szkielet odnawia się całkowicie co 10 lat.
Starzenie się nie oznacza „zużywania” się Twojego ciała. Jeśli się starzejesz, to tylko dlatego, że istnieją jakieś niedobory lub została zachwiana naturalna równowaga, co hamuje właściwą regenerację Twoich organów.
Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie te niedobory i brak równowagi można korygować.

Olej konopny. Właściwości, zastosowanie.

Olej konopny (Cannabis Sativa), to kombinacja wielu witamin i minerałów. Polecany jest każdemu, ponieważ stanowi ważny element zdrowej i zbilansowanej diety.

Nie zawiera cholesterolu, wspomaga metabolizm komórek oraz układ odpornościowy. Jest bardzo ważną substancją dla organizmu, ponieważ gwarantuje mu prawidłowe funkcjonowanie.

Posiada lekko orzechowy smak z korzennym posmakiem. Kolor zielony, klarowny z ewentualnym osadem. Sprzedawany w ciemnej szklanej butelce. Ze względu na wysoką zawartość kwasów omega, wymaga przechowywania w lodówce.

Substancje psychoaktywne występują tylko w kwiatostanie, liściach i łodygach konopi, dlatego też olej tłoczony z nasion jest wolny od tych substancji.

Największym atutem oleju konopnego jest jego silne działanie przeciwnowotworowe oraz wspomagające naturalną odporność organizmu. Dzięki korzystnej proporcji kwasów omega 3 do omega 6 (1:3) reguluje gospodarkę lipidową organizmu, oraz wspomaga usuwanie toksyn z organizmu. Zawiera witaminę E działającą antyrodnikowo i przeciwzapalnie; witaminę D niezbędną do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu; Witaminę A odpowiedzialną za prawidłowe widzenie oraz witaminę K, która odpowiada za prawidłową krzepliwość krwi, zapobiega pękaniu naczynek krwionośnych, przyspiesza gojenie się ran, jak również zapobiega osteoporozie i hamuje rozwój nowotworów. Zawiera naturalnie występujący w nasionach chlorofil, który działa przeciwzapalnie i łagodząco. Olej konopny zawiera w swoim składzie niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe w tym bardzo cenną frakcję kwasu linolenowego – kwas gamma-linolenowy GLA, który działa anty zapalnie, przeciw nowotworowo, wzmacniająco i kardioprotekcyjnie.

Olej konopny ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie.

  • Układ odpornościowy: za sprawą obecności kwasów omega-3 i omega-6, olej konopny zwiększa naturalną odporność organizmu wzmacniając florę jelitową, która chorobni przed dostępem groźnych bakterii.
  • Układ sercowo-naczyniowy: zmniejsza stężenie lipidów we krwi, dzięki czemu zapobiega miażdżycy, wzmacnia naczynia krwionośne i usprawnia przepływ krwi. Dodatkowo zapobiega zatorom, ponieważ hamuje agregację, czyli sklejanie się krwinek, co powoduje powstawanie zakrzepów i czopów, które zatykają naczynia krwionośne.
  • Ochrona przed nowotworami: olej konopny jest bogaty w przeciwutleniacze, które aktywnie przeciwdziałają rozwojowi nowotworów. Zielony kolor nadaje mu chlorofil, który blokuje przemianę zdrowych komórek w tkanki nowotworowe.
  • Działanie przeciwbólowe: olej konopny łagodzi stany zapalne organizmu, łagodzi bóle stawów oraz obrzęki mięśni przyspiesza regenerację błon śluzowych i skóry.
  • Układ hormonalny: jednym z kluczowych składników oleju konopnego jest kwas gamma-linolenowy, który nie tylko zmniejsza poziom cholesterolu, ale również reguluje gospodarkę hormonalną organizmu po przekształceniu w hormon prostaglandyny PGE1. Miedzy innymi dzięki temu spożywanie oleju konopnego łagodzi syndromu napięcia przedmiesiączkowego.
  • Inne działania: olej konopny wykazuje działanie moczopędne, sprzyja eliminacji toksyn z organizmu oraz działa uspokajająco i nasennie.

Skład oleju konopnego pod względem chemicznym jest bardzo zbliżony do tłuszczu ochronnego jaki wydziela ludzka skóra dlatego też jest bardzo cenionym suplementem diety, coraz częściej wykorzystywanym przez przemysł kosmetyczny.

Co daje naszej cerze

  • Dzięki swojemu bogatemu składowi, a w szczególności obecności w nim kwasów tłuszczowych wpływa na jakość stanu naszej skóry. Dzięki nim staje się ona zdrowsza.
  • Olej konopny reguluje gospodarkę lipidową skóry co jest bardzo istotne w przypadku cery mieszanej i tłustej.
  • Jest łatwo absorbowany przez skórę. Cechuje się dobrym rozprowadzaniem na skórze, nie pozostawiając na niej tłustego filmu.
  • Wykorzystywany w kremach czy maseczkach cechuje się wysokim poziomem nawilżenia skóry. Wykazuje dla niej właściwości regenerujące oraz zapobiega powstawaniu zmarszczek mimicznych, a także leczy stany chorobowe skóry np. łuszczycy.
  • Wzmacnia naturalną odporność skóry na działanie czynników zewnętrznych, takich jak otarcia mechaniczne, ekstremalne temperatury lub silny wiatr.
  • Zmniejsza ryzyko zapaleń, podrażnień i przebarwień i stanów zapalnych.
  • Dzięki zdolności do regulacji gospodarki lipidowej skóry, wspomaga leczenie trądziku i matowi cerę tłustą.
  • Leczy poważne stany chorobowe skóry, takie jak łuszczyca, egzema i łojotok.
  • Wykorzystywany w odżywkach do włosów sprawia, że włosy stają się lśniące i dużo łatwiej się rozczesują.

Olej konopny w kuchni

W kuchni olej konopny może być stosowany jako dodatek do sałatek, aby poprawić smak warzyw. Można polewać nim pieczywo i używać go jako zamiennik masła. Ten dobroczynny olej może być również używany do dań gorących np. zup czy makaronów. Można wykorzystywać go jako dodatek do potraw, aby wzmocnić ich smak. Warto pamiętać o tym, że nie zaleca się używać oleju konopnego do smażenia. Ze względu na swoją strukturę, nie nadaje się do tego.

Żeby zachował charakterystyczny smak i właściwości zdrowotne, olej konopny powinien być tłoczony na zimno i spożywany w formie nierafinowanej. Proces rafinacji służy usunięciu z oleju potencjalnie szkodliwych składników i oczyszczeniu go, dzięki czemu staje się przejrzysty. Ubocznym efektem tego procesu jest jednak redukcja właściwości odżywczych oraz smakowych.

Po olej konopny powinni sięgać również weganie. Ma sporo białka, przyswajalnego lepiej niż to pochodzące z soi, dlatego jest cennym dodatkiem do diety pozbawionej mięsa i nabiału.

Tu możesz kupić Olej konopny w przystępnej cenie, z sprawdzonego źródła.

  • CBD wykazuje działanie przeciwnowotworowe – hamuje namnażanie komórek rakowych oraz aktywnie prowadzi do ich obumierania (apoptozy) nie uszkadzając przy tym zdrowych komórek (skuteczność dowiedziono zwłaszcza w odniesieniu do raka piersi, glejaków (guzów mózgu lub rdzenia kręgowego), a także komórek białaczkowych i tych występujących w innych formach raka);
  • Olejek konopny jest stosowany w terapii epilepsji – zwłaszcza ciężkich przypadków np. zespołu Dravet (ciężkiej mioklonicznej padaczki niemowląt). CBD działa przeciwdrgawkowo, zmniejsza częstotliwość i siłę napadów, w odróżnieniu od standardowych leków przeciwpadaczkowych. CBD aktywuje układ kannabinoidowy, który m.in. chroni układ nerwowy przed nadmiernym wzbudzaniem impulsów nerwowych (i szkodliwym napływem jonów wapnia);
  • CBD wykazuje działanie przeciwbólowe (bóle przewlekłe, migrenowe, bóle włókien mięśniowych);
  • Działa przeciwzapalnie (np: zapalenie stawów);
  • Działa uspokajająco, nasennieprzeciwlękowoprzeciwpsychotycznieprzeciwdepresyjnie (łagodzi objawy zespołu stresu pourazowego – PTSD);
  • Zmniejsza ciśnienie wewnątrzgałkowe w oku (jaskra);
  • Działa przeciwwymiotnie i stymuluje apetyt (bulimia, chemioterapia);
  • Ponadto wykazuje działanie neuroprotekcyjne (ochronne na układ nerwowy) i przeciwutleniające (wymiata wolne rodniki tlenowe);
  • Może być stosowany pomocniczo w rekonwalescencji po udarach, w zespole wyniszczenia w przebiegu infekcji HIV, w chorobach neurozwyrodnieniowych tj. Alzheimer, stwardnienie rozsiane i Parkinson.

Sposób użycia: pół łyżeczki przed snem. Przed użyciem zdjąć dozownik spod nakrętki.

Przejdź do sklepu

Pojemność: 50ml 

Witamina C. Lek na wszystkie choroby.

Witamina C należy do substancji organizujących nasze zdrowie.

Tworzy podstawy funkcji systemu immunologicznego, wspiera muskulaturę serca, przemianę materii, oddychanie komórek i gospodarkę hormonalną. Wspomaga witalność, elastyczność i wydajność. Hamuje spadek energii w komórkach, stymuluje produkcję interferonu niezwykle pomocnego podczas leczenia w chorobach nowotworowych. Posiada właściwości obronne w stosunku do wielu substancji toksycznych, tj. ołów, dwusiarczek węgla, anilina i inne.

W publikacjach medycznych znajdziemy głęboko ukryte dowody, że witamina C to prosty, wielofunkcyjny eliksir, który może skutecznie leczyć wiele „nieuleczalnych”, śmiertelnych chorób, od polio aż po AIDS, a także różne rodzaje infekcji, tak błahych, jak i poważnych.

Zwierzęta żyjące na wolności bez problemów produkują w swoich organizmach ważną dla życia witaminę C. Tylko człowiek, małpa i kilka egzotycznych zwierząt straciło tę umiejętność. Jesteśmy więc zdani na źródła zewnętrzne.

Ponadto witamina C, jak każda witamina rozpuszczalna w wodzie, nie jest magazynowana w organizmie. Jej nadmiar w ciągu kilku godzin – a przy obciążeniu fizycznym jeszcze szybciej, zostaje wydalony z organizmu.

Nasz organizm przez cały czas narażony jest na działanie różnego rodzaju wirusów i bakterii chorobotwórczych, dlatego obowiązkowo powinniśmy zadbać o stały i odpowiedni jej poziom w naszym organizmie.

Bardzo trudne jest uzyskanie odpowiednio dużej dawki witaminy C z pożywienia. Wybór produktów zawierających tę witaminę jest ograniczony, a jej zawartość niska. Witamina C jest niezwykle wrażliwa na działanie światła, wysokiej temperatury i wilgoci. Wielu ekspertów jest zdania, że poprzez transport, magazynowanie, bezpośrednie działanie tlenu, gotowanie i fabryczne przetwarzanie żywności, może ulec zniszczeniu do 90 % pierwotnej witaminy C.

Dlatego chcemy zaproponować Państwu naturalną witaminę C o wyjątkowym składzie.

Cztery „super owoce”camu camu, acerola, aronia i jagody acai zawarte w jednym produkcie.

Camu Camu – jeden z najzdrowszych owoców.

Jagody te rosną w lasach tropikalnych Amazonii w Brazylii oraz Peru. Dzięki swojej czerwono – purpurowej barwie przypominają wiśnie. Wielkością przypomina dojrzałą cytrynę. W smaku są wyjątkowo kwaśne, ale za to bardzo wartościowe.
Przede wszystkim owoce te zawierają w sobie
przeogromną ilość witaminy „C”, która jest niezwykle ważna dla zdrowia naszej skóry, włosów oraz przy wspomaganiu odporności. Znajdziemy w nich przeciwutleniacze oraz trolox, czyli rozpuszczalną w wodzie pochodną witaminy „E”. Ponadto w owocach tych znajdziemy niezbędne pierwiastki oraz witaminy, do których należą wapń, fosfor, żelazo, beta-karoten. Na tym skład Camu Camu się nie kończy, ponieważ składają się one z bardzo cennych flawonoidów, antocyjanów, aminokwasów a także zawierają kwas elagowy.

Dzięki tym składnikom Camu Camu może bardzo dobrze wpływać na nasze zdrowie oraz samopoczucie. Owoce te wykorzystuje się przy leczeniu przeziębień i grypy. Wspomagają również pracę układu odpornościowego i pokarmowego oraz opóźnią procesy starzenia się organizmu. Co ważniejsze dostarczają nam cennych flawonoidów, które chronią nas przed rożnymi chorobami układu sercowo-naczyniowego. Często wykorzystywane są w profilaktyce nowotworowej. Mogą również zapobiec takim chorobom jak nieswoiste zapalenia jelit i reumatoidalne zapalenie stawów. Regularne ich spożywanie przywraca witalność i stabilizację chemiczną przy funkcjonowaniu mózgu.

Acerola pochodzi z wysp karaibskich i Ameryki Środkowej

Obecnie Acerola używana jest do produkcji preparatów witaminowych polecanych przy przeziębieniach i infekcjach oraz chorobach przewlekłych. W medycynie tradycyjnej owoce te były stosowane przy leczeniu dyzenterii, biegunki oraz chorobach wątroby.

Acerola dostarcza również do naszego organizmu tiaminy, witaminę „A”, niacynę oraz karotenoidy. Najważniejsze jest to, iż chroni nas przed zachorowaniem na przeróżne choroby spowodowane niedoborem witaminy „C”. Wzmacnia odporność oraz przyjmuje się ją w przypadku zmagania się z miażdżycą, ponieważ zapobiega sklejaniu się płytek krwi. Pomoże z problemami ze stawami, gdyż wpływa na syntezę kolagenu. Dodatkowo hamuje reakcje alergiczne oraz wzmacnia naszą skórę i kości.

Aronia jest bombą witaminową

To jeden z najzdrowszych owoców, który zawiera witaminę „C”, witaminy z grupy „B” (B1, B2, B6) oraz „E”. Dodatkiem są składniki mineralne, przeciwutleniacze i mikroelementy. To jedyne doskonałe źródło witaminy PP, a jej owoce posiadają właściwości odżywcze i antytoksyczne.

Wyciąg z aronii skutecznie reguluje nadciśnienie tętnicze, chroni przed chorobami serca oraz zapobiega odkładaniu się cholesterolu w tętnicach. Zmniejsza również stany zapalne naczyń krwionośnych. Zapobiega miażdżycy oraz działa uspokajająco i przeciwkrwotocznie. Dzięki obecności antyoksydantów chroni organizm przed nowotworami.

Stosowana może być w profilaktyce różnych chorób, w tym tzw. cywilizacyjnych. Obecność antocyjanów w aronii opóźnia procesy starzenia się organizmu, uodparnia skórę na działanie szkodliwych promieni słonecznych UV i usprawnia przemianę materii.

Aronia zawiera katechiny więc dobrze wpływa na układ trawienny. Pomoże przy leczeniu nadciśnienia, w profilaktyce zawałów, demencji, udarów mózgu, chorób Alzheimera i Parkinsona, zwiększa odporność układu immunologicznego. Terapeutyczne działanie zawdzięcza bioflawonoidom, dzięki którym „troszczy się” o dobrą kondycję naczyń krwionośnych. Pomóc więc może osobom ze skłonnością do powstawania żylaków. Ochroni również błonę śluzową żołądka przed szkodliwym działaniem kwasu solnego oraz alkoholu.

Acai pochodzi z lasów deszczowych Amazonii

Ta egzotyczna jagoda posiada właściwości prozdrowotne i odżywcze. Dzięki czynnym związkom biologicznym posiada ogromny potencjał antyoksydacyjny oraz korzystnie działa w profilaktyce chorób cywilizacyjnych, w tym chorób sercowo – naczyniowych.

Zawarte w niej fitosterydy wspomagają utrzymywanie prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi. Korzystny wpływ na naczynia krwionośne zawdzięcza polifenolom, a zawarte w niej składniki aktywne wspomagają regulację ciśnienia tętniczego oraz stężenia glukozy we krwi.

Zawarte w jagodach acai antocyjany wpływają na poprawne widzenie. Polepsza się adaptacja oczu do widzenia po zmroku, ograniczony zostaje rozwój wad wzroku i poprawia się mikrokrążenie w gałkach ocznych. Dzięki właściwościom przeciwutleniającym, jagody te skutecznie usuwają z organizmu wolne rodniki, które uszkadzają DNA naszych komórek i przyczyniają się do rozwoju wielu chorób i przyspieszeniu procesu starzenia. Związki aktywne wspomagają usuwanie toksyn z organizmu. Acai obniża stężenie glukozy oraz insuliny we krwi, a dzięki temu mogą się one utrzymywać na stabilnym poziomie.

Jagody acai zawierają w sobie witaminy A, E oraz witaminy z grupy B, a także składniki mineralne (magnez, żelazo, selen, wapń) i 19 różnych aminokwasów egzogennych, czyli takich, które musimy dostarczać do organizmu wraz z pożywieniem. Co najważniejsze, znajdziemy w nich związki fenolowe, fitosterole i bioflawonoidy.

Super C, to o wiele więcej, aniżeli witamina C. 

Synergia czterech silnych antyutleniaczy – Camu Camu, Aceroli, Aronii i Acai, łącznie z minerałami i witaminami, które są w ich naturalnym składzie to wyjątkowa formuła, z którą skutecznie wzmocnisz swój organizm i układ odpornościowy. Super C to źródło zdrowia, energii i dobrego samopoczucia.

Tu możesz kupić Super C