Kamień nazębny

Odkładnie się kamienia nazębnego.

Przyczyny – Zapobieganie

Kamień nazębny to zmineralizowana płytka nazębna, w której skład wchodzą resztki jedzenia, namnożone bakterie próchnicowe, białko, fosfor, komórki nabłonkowe. Pojawianie się go daje duży dyskomfort ale także staje się zagrożeniem do powstania nie tylko próchnicy poprzez zamieszkałe w nim bakterie ale także powoduje choroby przyzębia takie, jak obsuwanie się szyjek zębowych, paradontozę a w konsekwencji utratę stabilności zębów i ich tendencje do wypadania. Główną przyczyną powstawania kamienia nazębnego jest nieprawidłowa dieta bogata w pokarmy kwasotwórcze, która prowadzi do niedoborów minerałów niezbędnych do utrzymania prawidłowego pH śliny.

Produkty kwasotwórcze

  • napoje typu cola
  • kawa
  • mocna herbata
  • węglowodany proste (cukier, miód biała mąka, makaron i ryż)
  • alkohol
  • tłuszcze trans
  • mięso i jego przetwory
  • nabiał

Nie oznacza to jednak, że produktów z w/w grupy nie należy spożywać w ogóle ale zrównoważyć ich spożywanie z pokarmami zasadotwórczymi takimi jak: owoce, warzywa, woda. Często zdarza się też tak, że nasza dieta nie jest na tyle zła ale pojawia się jakieś czynnik, który wpływa na niedobór witamin czy minerałów np. stres, duża aktywność fizyczna i umysłowa, upalne dni, stosowanie niektórych leków, które prowadzą do niedoborów i zaburzeń w utrzymaniu równowagi kwasowo-zasadowej. Witaminy i minerały odgrywają kluczowe znaczenie jeśli chodzi o stan uzębienia, wchodzą w skład śliny, która pełni funkcje ochronne dla zębów, szkliwa i jamy ustnej. Ślina chroni przed próchnicą, chorobami przyzębia, demineralizacją szkliwa, ubytkami dlatego tak ważna jest dbałość o prawidłową dietę oraz o uzupełnianie niedoborów witamin i minerałów, a to spowoduje, że Twój dentysta nie będzie miał co robić.

Przyczyny powstawania kamienia nazębnego

  • Brak zachowania równowagi kwasowo–zasadowej poprzez nieprawidłową dietę, która przewyższa pokarmy kwasowe ponad zasadowe.
  • Niedobór magnezu oraz niezbędnych mu do wchłaniania witamin i minerałów (witamina B1, B6, C, D, wapń i fosfor).
  • Niedobór wapnia oraz niezbędnych mu do wchłaniania witamin i minerałów (witamina A, D, żelazo, cynk, laktoza, NNKT).
  • Niedobór witaminy C oraz niezbędnych jej do wchłaniania witamin i minerałów (witamina A, E, witaminy z grupy B, wapń, magnez, cynk).

Ślina, w której skład wchodzą min. w/w minerały i witaminy a które mają za zadanie utrzymanie odpowiedniego pH śliny około 6,6. Odpowiada za rozdrabnianie i mieszanie pokarmów i to jej zadaniem jest utrzymanie równowagi kwasowo–zasadowej i neutralizowanie kwasów organicznych, które pochodzą z pokarmów lub zalegają w szczelinach między zębowych w postaci bakterii próchico-twórczych (które znajdują się w płytce nazębnej). Pokarmy a zarazem ich resztki zalegające powodują wzrost pH śliny do 8. To właśnie utrzymanie prawidłowego pH śliny zapobiega powstawaniu kamienia nazębnego.

Badaj PH śliny

Możesz badać poziom pH śliny za pomocą pasków lakmusowych najlepiej w stanie spoczynku, nie podczas jedzenia. Prawidłowe pH śliny powinno wahać się około 6,6 jeśli wynik będzie się utrzymywał na wyższym poziomie, wówczas będą występowały u Ciebie tendencje do odkładania się kamienia nazębnego. Wówczas warto uzupełniać minerały, które odkwaszą organizm. Pamiętaj nieprawidłowe pH będzie objawiało się również innymi problemami zdrowotnymi nawracającymi infekcje bakteryjne i grzybicze np. układu moczowo-płciowego, problemy układu pokarmowego refluks, zgaga, odbijanie, wzdęcia itp. Paski lakmusowe kupisz w aptece lub na allegro.

Rola śliny – wydzieliny gruczołów ślinowych

  • Prócz rozdrabniania, mieszania i trawienia pokarmów pozwala utrzymać równowagę kwasowo-zasadową neutralizując kwasy organiczne i utrzymując prawidłowe pH śliny. Nieprawidłowe obniżone pH śliny wpływa niekorzystnie na zęby (przyczynia się do ich demineralizacji oraz do rozwoju próchnicy i  uszkodzeń szkliwa).
  • Przeciwzapalna
  • Bakteriobójcza pełni funkcje obronne organizmu przed zakażeniem np. paciorkowcami
  • Spowalnia procesy osadzania się kamienia nazębnego
  • Zwalczanie wolnych rodników, które są przyczyną namnażania się komórek nowotworowych.
  • Wychwytywanie metali ciężkich, do której to czynności potrzebuje zapasy cynku.

Kto ma predyspozycje do odkładania się kamienia nazębnego

  • Osoby stosujące nieprawidłową dietę przesyconą w produkty kwasowe (napoje typu cola, słodycze, tłuszcze trans, mięso, nabiał, węglowodany proste).
  • Osoby stosujące nieprawidłowa dietę ubogą w pokarmy zasadowe (owoce, warzywa).
  • Sportowcy, osoby poddawane stresom, wysiłkowi umysłowemu osoby te cierpią na niedobory magnezu oraz witaminy C.
  • Osoby zmagające się z takimi objawami, jak zgaga, refluks, nadkwasota to objaw silnego zakwaszenia organizmu. Nie bagatelizuj stanu zakwaszenia organizmu zmień dietę, uzupełniaj niedobory. Zakwaszenie organizmu jest środowiskiem sprzyjającym i pożywką dla bakterii, grzybów i komórek nowotworowych.
  • Osoby zmagające się z niedokrwistością. Niedobór żelaza przyczynia się do zaburzeń wchłaniania wapnia z diety.
  • Osoby przyjmujące niektóre leki, antydepresanty (pogłębiające niedobór cynku), hormony tarczycy, leki rozrzedzające krew: heparyna, acard, aspiryna (pogłębiające niedobór wapnia).
  • Osoby z niedoborem witaminy C. Witamina C jest witaminą rozpuszczalną w wodzie i wypłukuje się wraz z potem i moczem dlatego niezbędne jest jej dostarczanie z diety codziennie w postaci surowych owoców i warzyw lub jeśli zbyt mało jej jest w diecie niezbędna jest jej suplementacja.

Zapobieganie osadzaniu się kamienia nazębnego

  • Unikaj spożywania w nadmiarze pokarmów kwasowych, spożywanie ich zużywa zapasy wapnia, który jest niezbędny do wyrównania pH śliny. Więcej o równowadze kwasowo-zasadowej przeczytasz tutaj: http://blessyou.pl/jak-zachowac-rownowage-kwasowo-zasadowa/
  • Jeśli zmagasz się z kamieniem nazębnym najprawdopodobniej cierpisz na niedobór wapna oznacz jego poziom we krwi (koszt badania około 6- 10 zł) lub na niezbędne mu witaminy i minerały do wchłaniania (A, D, żelazo, cynk, laktoza, NNKT omega 3). Wzbogać dietę o wapń rezygnując z nabiałów do czasu wyrównania równowagi kwasowo – zasadowej. Więcej o produktach bogatych w wapń znajdziesz tutaj: http://blessyou.pl/wapn-wlasciwosci-i-zastosowanie-zrodla-wystepowania/
  • Uzupełniaj magnez i elektrolity codziennie jeśli jesteś aktywny fizycznie lub żyjesz w stresie, spożywasz kawę lub mocną herbatę, zawsze w upalne dni jeśli przebywasz na zewnątrz. Magnez jest niezbędny do utrzymania prawidłowej równowagi kwasowo – zasadowej, wraz z wapniem chroni szkliwo przed rozpuszczeniem zatem im więcej produktów kwasowych , tym większe zapotrzebowanie na te pierwiastki.
  • Zbadaj poziom żelaza, jego niski poziom przyczynia się do zaburzeń wchłaniania wapnia. Mniej więcej jego poziom możesz zweryfikować po kolorze wewnętrznej powieki jeśli jest blada najprawdopodobniej cierpisz na niedobór żelaza lub niezbędnych mu witamin i minerałów do wchłaniania. Więcej o niedokrwistości przeczytasz tutaj: http://blessyou.pl/anemia-niedokrwistosc-przyczyny-leczenie-nieplodnosc/
  • Przyjmuj witaminę C, największe jej stężenie znajduje się właśnie w ślinie jej niedobór przyczynia się do zaburzeń wchłaniania wapnia, odpowiada za utrzymanie prawidłowej równowag kwasowo – zasadowej.
  • Przyjmuj NNKT omega 3, jeśli zmagasz się z kamieniem nazębnym najprawdopodobniej we krwi masz niski poziom HDL – dobrego cholesterolu.
  • Zbadaj poziom witaminy D. Jej niedobór przyczynia się do zaburzeń wchłaniania wapnia, witaminy A, C, E fosforu i NNKT. W przypadku niedoboru rozpocznij suplementację witaminą D3 pamiętaj jednak, że suplementacja witaminy D3 wymaga również uzupełnienia witaminy A, bez której wchłanianie D3 może okazać się nieskuteczne (kobiety w ciąży nie powinny suplementować dodatkowo witaminy A, dawka w witaminach przeznaczonych dla kobiet w ciąży jest wystarczająca).
  • Wzbogać dietę o produkty bogate w beta karoteny. Beta karoten jest prekursorem witaminy A i jest jej bratem bliźniakiem.
  • Jeśli Twoja dieta jest bogata w białka i węglowodany najprawdopodobniej cierpisz na niedobór cynku, który jest aktywatorem enzymów trawiennych, a jego niedobór przyczynia się do niedoboru witaminy A (cynk odpowiada za prawidłowe utrzymanie witaminy A).
  • Wzbogać dietę o pokarmy zasadowe takie jak: owoce, warzywa najlepiej w postaci soków świeżo wyciskanych wówczas możesz ich przyjąć więcej. Komponuj posiłki tak, by do każdego posiłku zjadać warzywa, które są bogate w enzymy trawienne.

Źródło: www.wykipedia.pl     Oryginał artykułu 


Na blogu publikowane są artykuły z zakresu zdrowia i urody różnych autorów, dostępne w necie. Nie służą one jednak diagnozowaniu, leczeniu czy sugerowaniu metod leczenia. Udostępniam je, by pokazać problem i zwrócić uwagę na różnorodność stosowanych terapii.

Gdy równowaga zostaje zaburzona

Wpis pochodzi z newslettera Poczta Zdrowia

Szanowny Czytelniku,

Candida albicans jest mikroskopijnym grzybem, inaczej mówiąc – Drożdżem, który normalnie bytuje w Twoim jelicie.

Nie jest on tam jedyny. Każdy z nas żyje z setkami rodzajów mikrobów w jelitach. Są one tak zróżnicowane, że mówimy o „florze jelitowej”, tak samo jak mówi się o „florze wodnej” lub „florze górskiej”.

Różnica oczywiście polega na tym, że w miejscu kwiatów, pnączy, drzew i alg, w Twojej florze znajdują się drożdże i bakterie.

Wszystkie te mikroby przynoszą Ci korzyści:

  • chronią ściany jelit,
  • odpowiadają za trawienie pokarmów,
  • uczestniczą w naturalnej obronie Twojego organizmu:

80% Twoich komórek odpornościowych znajduje się w jelitach.

Niestety, proza życia może czasem zakłócić tę spokojną koegzystencję. Wykorzystując kryzys, jedna z tych populacji bierze górę nad drugą.

Równowaga zostaje zaburzona, pojawiają się problemy

Infekcje grzybicze pojawiają się, kiedy Candida albicans gwałtownie rozwija się w jelitach.

Normalnie, dzięki jednemu z tajemniczych cudów natury, drożdże i bakterie podlegają samoregulacji: trzymają się nawzajem w szachu, gdyż każde z nich kontroluje odżywianie drugiego: bakterie produkują kwasy organiczne, które odżywiają drożdże. Te natomiast, produkują aminokwasy i peptydy, które spożywane są przez bakterie.

Jednym słowem, potrzebują siebie nawzajem, aby żyć. Naukowcy mówią tutaj o symbiozie, z greckiego „żyć razem” i populacja Candida albicans jest zazwyczaj dobrze zintegrowana ze społecznością.

Ale jeśli zniszczysz bakterie za pomocą kuracji antybiotykowej i jeśli nakarmisz drożdże cukrami, które kochają, to one, korzystając z tego, rozmnożą się i skolonizują inne części Twojego organizmu.

Zatem, jeśli od jakiegoś czasu nie czujesz się najlepiej i nie wiesz, czym może być to spowodowane, koniecznie przeczytaj poniższy tekst.

Na początek sprawdź, proszę, czy któryś z niżej wymienionych objawów rozpoznajesz również u siebie?

  • czujesz się beznadziejnie i każdego ranka masz ochotę zostać w łóżku;
  • jesteś bez powodu smutny, zaniepokojony i najmniejsze wyzwanie wydaje Ci się górą nie do przeskoczenia;
  • cierpisz na problemy trawienne, zaparcia, biegunki, świąd lub bóle głowy;
  • wypróbowałeś wszystkie diety, nie docierając nigdy do punktu, w którym wreszcie tracisz kilogramy;
  • miewasz problemy z koncentracją i wrażenie, że masz całkowitą pustkę w głowie.

Jeśli dokuczają Ci któreś z powyższych objawów, to prawdopodobnie Twój organizm jest zaatakowany przez grzyby o nazwie Candida albicans.

Nazywamy ją kandydozą

Jej objawem najczęściej wymienianym są pleśniawki, czyli białe plamy w jamie ustnej i na wargach, które szybko się rozprzestrzeniają. Pleśniawki dotykają w pierwszej kolejności niemowlęta i osoby, których system odpornościowy jest osłabiony (np. z powodu raka leczonego za pomocą chemioterapii lub przy AIDS). Ich rozpoznanie jest więc dość oczywiste, większość lekarzy nie popełnia tu błędów.

Ale w rzeczywistości niemal całe zachodnioeuropejskie społeczeństwo jest zaatakowane przez Candida albicans, również te osoby, które nie cierpią na pleśniawki:

⇒ 90% Amerykanów ma podniesiony poziom Candida albicans w jelitach;

⇒ 80 milionów osób jest zaatakowanych, z czego 70% to kobiety 1.

A to wszystko stawia tę chorobę w dużo gorszym świetle

Polska zajmuje czwartą pozycję w Europie pod względem częstości występowania grzybicy stóp – ma ją niemal co drugi Polak. Co piąty cierpi na grzybicę paznokci 2. A to właśnie są najczęściej kolonie Candida albicans.

Infekcja zaczyna się między palcami stóp, gdzie pojawia się zaczerwienienie i wysypka. Stan zapalny obejmuje paznokcie stóp, potem stają się one żółte, białe… Następnie robią się grubsze, pleśnieją i w końcu odpadają.

Jest to oczywiście przerażające. Ale sytuacja może być dużo gorsza.

Podrażnienia spowodowane Candida albicans powstają we wszystkich wilgotnych zakamarkach ciała, w szczególności na narządach płciowych.

W Polsce na drożdżycę chorują miliony osób. 75% kobiet jest przynajmniej raz w życiu dotknięta tym okropnym schorzeniem.

Szczególnie powszechna u kobiet jest grzybica pochwy, powodująca upławy, gęste, biało-żółtawe, o konsystencji zsiadłego mleka, przywierające do ścian pochwy i szyjki macicy. Wywołują swędzenie i pieczenie.

Tych infekcji pod żadnym pozorem nie można lekceważyć

Jeśli nawet czujesz – z wyjątkiem skrajnych przypadków – że możesz normalnie funkcjonować. Pomimo tego, że Twoje paznokcie nie wyglądają dobrze:

  • odczuwasz wzdęcia i swędzenie objętych chorobowo części ciała,
  • doskwiera Ci poczucie ogólnego dyskomfortu,

na początku choroby Candida albicans nie uniemożliwi Ci pracy.

Z pewnością uda Ci się ukryć przed innymi nieestetyczny wygląd paznokci czy języka. Silny świąd udaje Ci się złagodzić, drapiąc się, niezauważalnie dla znajomych (a przynajmniej możesz myśleć, że tego nie zauważyli, ponieważ na szczęście dla Ciebie są uprzejmi).

To jednak dopiero początek Twojego problemu.

Grzyb ten produkuje około 79 immunosupresantów. Są to substancje, które osłabiają Twój naturalny system odpornościowy, otwierając tym samym szeroko drzwi dla poważnych chorób.

Kandydoza może być przyczyną m.in.:

  • zespołu jelita drażliwego,
  • astmy,
  • wzdęć (bębnicy),
  • fibromialgii
  • czy chronicznego zmęczenia.

Im więcej w Twoim ciele jest Candida albicans, tym bardziej stajesz się wrażliwy na infekcje. Twoje ciało ma coraz większy problem z pozbyciem się chorych komórek, a szczególnie komórek nowotworowych. Znany onkolog z Rzymu uważa, że grzybica jest przyczyną nowotworów 3.

W ośmiu przypadkach na 100 000 Candida dostaje się do krwi i powoduje kandydemię, która kończy się śmiercią pacjenta.

Ale jako że taka możliwość istnieje, powinna stać się kolejnym powodem, dla którego zajmiesz się leczeniem swojej grzybicy i innych oznak kandydozy, jeśli je masz.

Dlatego tak ważne jest, aby – jeśli dotknęła Cię ta choroba – zacząć się leczyć.

Większość lekarzy niestety nie wie, jak zdiagnozować infekcję drożdżycą, nie dostrzegając jej licznych objawów. W rezultacie miliony osób walczą, nie wiedząc o tym, z niewidzialnym wrogiem.

Niezawodna medycyna naturalna

Te wszystkie informacje mogą sprawić, że chory czuje się zupełnie bezradny.

A jeśli powiedziałbym Ci:

  • że istnieją rozwiązania,
  • że natura i tym razem potrafi sobie poradzić z wrogiem, jakim jest choroba?

W najnowszym wydaniu miesięcznika Rośliny i Zdrowie zamieściliśmy obszerny artykuł, z którego dowiesz się wszystkich najważniejszych informacji dotyczących leczenia tej podstępnej choroby.

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis


Na blogu publikowane są artykuły z zakresu zdrowia i urody różnych autorów, dostępne w necie. Nie służą one jednak diagnozowaniu, leczeniu czy sugerowaniu metod leczenia. Udostępniam je, by pokazać problem i zwrócić uwagę na różnorodność stosowanych terapii.

Skandaliczny produkt

Popularny suplement diety dla dzieci, „najbardziej skandalicznym produktem 2018 roku”

Gumy Zizz – popularny suplement diety dostępny w aptekach – otrzymał nagrodę „FAK of The Year”. To „wyróżnienie” stworzone przez dr n. farm. Annę Makowską – znaną też jako Doktor Ania. Popularna blogerka i autorka bestsellerowej książki „Smart Shopping” postanowiła wyrazić w ten sposób swój sprzeciw wobec produktów o skandalicznym składzie, które sprzedawane są na polskim rynku…

Przez cały miniony rok Anna Makowska prezentowała co miesiąc jeden produkt, który jej zdaniem nie powinien w ogóle znaleźć się w sprzedaży. Jako kryterium przyjmowała ich skład, komunikację marketingową oraz formę. Wśród wyróżnionych w ten sposób produktów znalazły się m.in.: Czekomety Mieszko, Mlekosmyki Nimm 2, Kubuś Waterr czy Czekoladowe Muszelki Lubelli. Pod koniec roku Doktor Ania postanowiła wyłonić, spośród wszystkich dotychczas pokazanych produktów, jeden najbardziej skandaliczny. Jego producent otrzyma specjalną statuetkę i tytuł „FAK of The Year 2018”.

W rezultacie tytuł najbardziej skandalicznego produktu roku 2018 otrzymały Gumy Zizz – suplement diety produkowany przez firmę Polski Lek i dostępny w wielu polskich aptekach.

SKANDALICZNY SKŁAD I MARKETING

– Na rynku są żelki dla dorosłych i dzieci. Jestem przeciwnikiem takiej formy podawania czegokolwiek. Każda dodatkowa porcja cukru w diecie przy wszechobecnym przecukrzeniu (zwłaszcza dzieci) to powód do niepokoju i zwiększone ryzyko późniejszych problemów. Żelki z witaminami zdobywały rynek w tempie huraganu, obserwując polki sklepowe i apteczne byłam naprawdę zaskoczona jak wiele firm wprowadza do swojej oferty suplementy w tej formie – tłumaczy Anna Makowska.

Zdaniem farmaceutki Gumy Zizz to produkt skandaliczny pod wieloma względami. Wskazuje ona m.in. że nazwa producenta „Polski Lek” już może wprowadzać konsumenta co do kategorii produktu.

– Skoro ‚polski’ to super bo wspieramy nasz kraj przecież, słowo ‚lek’ kojarzy się z przebadanymi preparatami o UDOWODNIONYM działaniu, preparatami które dużo trudniej zarejestrować na rynku niż suplementy diety – pisze Doktor Ania. – Przyznam szczerze, że gdybym nie była farmaceutą, prostu bym się na ten chwyt nabrała bez mrugnięcia okiem.

Farmaceutka zwraca uwagę też na skład produktu oraz wykorzystanie do jego promocji postaci z bajek. Największym skandalem według niej jest jednak obecność w suplemencie syropu glukozowego z cukrem oraz tłuszczy częściowo utwardzanych. Te ostatnie są bowiem źródłem izomerów trans.

Uwagę Anny Makowskiej zwróciło również dawkowanie suplementu diety. Jego producent zaleca bowiem podawanie dziecku nawet 6 gum dziennie. Farmaceutka zwraca uwagę, że stanowi to równoważność 24 gramów cukru – a więc pięciu łyżeczek.

– Witaminek i składników mineralnych, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, szukaj proszę w warzywach i owocach, nie w żelkach. A jeśli coś się dzieje – udaj się do specjalisty, zamiast łykać kolorową papkę marketingową, słuchając złotych rad koleżanek. Bo droga z napisem „na skróty” nie zawsze jest drogą lepszą. Zwłaszcza dla Twojego dziecka – apeluje Doktor Ania.

KIM JEST DOKTOR ANIA?

Z wykształcenia doktor nauk farmaceutycznych, dietetyk (studia podyplomowe) oraz pedagog. Autorka popularnej książki „Smart Shopping”. Na Facebooku i Instagramie jako Doktor Ania tłumaczy skład produktów na język polski, zadaje pytania producentom i publikuje ich odpowiedzi. Na swoim blogu wyjaśnia trudne zagadnienia spożywcze i farmaceutyczne, komentuje stanowiska firm w spornych kwestiach oraz odpowiada na trudne pytania, dotyczące przemysłu spożywczego i farmaceutycznego.

Oryginał artykułu znajdziesz, klikając ten baner: 

 


Na blogu publikowane są artykuły z zakresu zdrowia i urody różnych autorów, dostępne w necie. Nie służą one jednak diagnozowaniu, leczeniu czy sugerowaniu metod leczenia. Udostępniam je, by pokazać problem i zwrócić uwagę na różnorodność stosowanych terapii.

Równowaga wewnętrzna organizmu

Ciało człowieka posiada najwyższy stopień złożoności spośród wszystkich organizmów na Ziemi. Jest zorganizowane w dalece doskonalszy sposób niż jakiekolwiek urządzenia, które udało nam się stworzyć. Podstawową jednostką organizmu ludzkiego jest komórka. W naszym ciele znajdują się ich miliardy. Komórki łączą się w tkanki, które spełniają określone funkcje w organizmie. Tkanki tworzą narządy (np. płuca, nerki) współdziałające ze sobą w obrębie układów (np. oddechowy, krążenia). Pracę wszystkich tych złożonych struktur nadzoruje mózg – narząd o największej tajemnicy, nie do końca dziś jeszcze zbadany. Ludzki mózg jest zdolny do kierowania wieloma złożonymi procesami, odczuwania i myślenia, ponadto posiada inteligencję, która odróżnia nas od innych gatunków żywych stworzeń.

Aby możliwe było sprawne funkcjonowanie wszystkich komórek naszego organizmu niezbędne jest utrzymanie stanu równowagi.

Ta równowaga, zwana homeostazą, określana jest jako „stałość składu i warunków w środowisku wewnętrznym” i stanowi podstawę oraz warunek prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu.

W toku ewolucji organizm ludzki wykształcił specjalne układy regulacyjne, które pozwalają na dostosowanie do zmieniających się warunków środowiska, innymi słowy pozwalają na przetrwanie. Wszystkie te mechanizmy są nastawione na zapewnienie komórkom najbardziej optymalnych warunków do działania.

Artykuł pochodzi z https://www.haloterapia.info/

Na blogu publikowane są artykuły z zakresu zdrowia i urody różnych autorów, dostępne w necie. Nie służą one jednak diagnozowaniu, leczeniu czy sugerowaniu metod leczenia. Udostępniam je, by pokazać problem i zwrócić uwagę na różnorodność stosowanych terapii.

Wyleczyć nieuleczalne

Choroby nowotworowej nie wolno leczyć

https://youtu.be/WwQvofhJqqw

Wykład lekarza Andrzeja Więckowskiego. 

Wyleczyć nieuleczalne

https://youtu.be/O2HKdfRNKZE

„Wyleczyć nieuleczalne” wykład lekarza Andrzeja Więckowskiego.

Produkty Aegea stymulują organizm do samoleczenia


Na blogu publikowane są artykuły z zakresu zdrowia i urody różnych autorów, dostępne w necie. Nie służą one jednak diagnozowaniu, leczeniu czy sugerowaniu metod leczenia. Udostępniam je, by pokazać problem i zwrócić uwagę na różnorodność stosowanych terapii.

Tlenek azotu

To aktywny biologicznie związek, produkowany w naszym ciele, który wpływa na funkcjonowanie niemal każdego organu w naszym ciele, w tym płuc, wątroby, nerek, żołądka, narządów rozrodczych i oczywiście serca. Wzmacnia mięśnie i odporność, ratuje serce i wzmacnia potencję. Reguluje napięcie pomiędzy naczyniami krwionośnymi, co wpływa na regulację ciśnienia tętniczego krwi. Wpływa także na odśrodkowy układ nerwowy poprawiając pamięć i obwodowy układ nerwowy oddziałując na przepływ krwi, funkcje endokrynne oraz motorykę przewodu pokarmowego. Tlenek azotu pomaga kontrolować przepływ krwi do każdej części ciała.Uczeni Louis Ignarro, Ferio Murad i Robert Furchgott otrzymali nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny za badania nad tlenkiem azotu.

Tlenek azotu – w skrócie NO –  przenika nasze ciało od stóp do głowy, towarzysząc nam w zdrowiu i chorobie. Z uwagi na nieduże rozmiary cząsteczki i lipofilowość, swobodnie przedostaje się przez błony komórkowe (błony biologiczne) bez pośrednictwa układów transportujących. Przyniósł ulgę niezliczonym rzeszom pacjentów i pozwolił firmom farmaceutycznym na zarobienie grubych milionów.

  • Pod wpływem tlenku azotu dochodzi do powstania nowych, cienkościennych naczyń krwionośnych.
  • Przyczynia się do rozluźnienia mięśni gładkich znajdujących się w naczyniach krwionośnych, obniżając ciśnienie krwi.
  • Hamuje zlepianie się płytek krwi, zmniejszając jej krzepliwość.
  • Odgrywa rolę neuromodulatora w układzie nerwowym, wpływając m.in. na pamięć.
  • Uaktywnia miejscowy przepływ krwi (bierze udział w procesie powstawania erekcji).
  • Korzystnie wpływa na wychwyt glukozy przez komórki mięśniowe.
  • Stymuluje wzrost nowych mitochondriów, przez co znacznie podnosi zdolności wysiłkowe.
  • Zwiększa pojemność tlenową oraz powoduje zmniejszenie kosztu energetycznego wysiłku, przez co podnosi wydolność organizmu.

    AEGEA stworzyła i opatentowała technologię, która jest połączeniem najnowszych odkryć fizyki kwantowej oraz badań Nikola Tesli. Poprzez naklejenie hologramu, aktywujesz swoje ciało do produkcji Tlenku Azotu, bez stosowania tabletek, lekarstw czy innych chemikaliów. Bez skutków ubocznych, w ilościach bezpiecznych dla organizmu.  Kliknij baner,  by  uzyskać  więcej  na temat  NITRO  QuBIT.


Jak to możliwe, że tak wiele zawdzięczamy cząsteczce składającej się zaledwie z dwóch atomów?

Zapraszam do artykułu znalezionego w necie.

W porównaniu z innymi związkami chemicznymi, które kojarzą się dziś z nauką i medycyną, ten wygląda wręcz niepoważnie. Jeden atom tlenu plus jeden atom azotu – i tyle? Czy coś takiego może mieć na nas tak wielki wpływ jak długie łańcuchy DNA czy rozbudowane molekuły białek? Prostota bywa jednak złudna.

Tlenek azotu – w skrócie NO – przenika nasze ciało od stóp do głów, towarzysząc nam w zdrowiu i chorobie. Przyniósł ulgę niezliczonym rzeszom pacjentów, pozwolił firmom farmaceutycznym na zarobienie grubych miliardów i daje uczonym nadzieję na opracowanie nowych, jeszcze skuteczniejszych leków. Nie jest to zresztą pierwszy tego typu przypadek. Inne proste gazy też odgrywają wielką rolę w funkcjonowaniu naszej biologicznej maszynerii.

Tlenek węgla (CO), zwany powszechnie czadem, jest testowany jako środek ułatwiający przyjęcie się przeszczepionych narządów, zaś siarkowodór (H2S) może wkrótce umożliwić nam bezpieczne „hibernowanie” poszczególnych narządów czy całego organizmu. Z tej trójki właśnie tlenek azotu robi najbardziej malowniczą karierę i może wkrótce zmienić życie każdego z nas na lepsze. Jednak biologicznie aktywne gazy mają dwa oblicza. W małych dawkach regulują pracę naszych komórek, ale w dużych stężeniach prowadzą do śmierci wskutek uduszenia. Nic więc dziwnego, że początki badań nad nimi bywały dramatyczne.

Zapomniana trucizna

Związkami azotu zajmowali się uczeni pracujący na przełomie XVIII i XIX w. w brytyjskim Instytucie Pneumatycznym (Pneumatic Institution), a przede wszystkim młodziutki Humphry Davy – samorodny geniusz, poeta, chemik i eksperymentator. Doświadczenia zwykł przeprowadzać najpierw na sobie samym, co o mały włos nie zakończyło przedwcześnie jego kariery. Był bliski uduszenia po wdychaniu tlenku węgla; równie fatalne skutki zaobserwował w przypadku dwutlenku (NO2 ) i tlenku azotu. Ten drugi prawdopodobnie uszkodził drogi oddechowe uczonego. „Zapewne to była przyczyna przypadłości płucnych, które nękały go przez resztę życia i które, bez najmniejszych wątpliwości, skróciły jego dni” – wspominał później księgarz i pisarz Joseph Cottle. Davy szybko doszedł do wniosku, że NO i NO2 to po prostu trucizny i skoncentrował się na podtlenku azotu (N2O), znanym powszechnie jako gaz rozweselający. Uczony popadł wręcz w uzależnienie od tej narkotycznej substacji, która potem zrobiła karierę w medycynie jako środek znieczulający. Tymczasem tlenek azotu usunął się w cień. Owszem, był uważany za toksynę zanieczyszczającą powietrze (powstaje m.in. w procesach spalania zachodzących w elektrowniach czy silnikach samochodowych) i przyczynę kwaśnych deszczów, znalazł też zastosowanie w przemyśle chemicznym. Dopiero w 1867 r. inny Anglik, Thomas Brunton, wpadł na medyczny trop NO – tyle że nie miał o tym pojęcia.

Brunton opiekował się m.in. pacjentami z dusznicą bolesną. Na ich cierpienia wynikające ze zwężenia tętnic wieńcowych w sercu nie było wówczas lekarstwa. Lekarz próbował różnych sposobów, aż odkrył, że ból zmniejsza się, gdy zostaje obniżone ciśnienie tętnicze u chorego. Z początku osiągał to przez upuszczanie krwi, ale zdawał sobie sprawę, że to mało praktyczny sposób. Na szczęście jego kolega Arthur Gamgee prowadził właśnie eksperymenty na zwierzętach, aplikując im opary azotynu amylu – środek ten prowadził do spadku ciśnienia krwi. Brunton przetestował go na ludziach, napisał artykuł do magazynu „The Lancet” i przeszedł do historii jako odkrywca nowej kategorii leków – nitratów.

Są one do dziś powszechnie stosowane przez kardiologów u pacjentów z chorobą wieńcową, choć już nie w formie azotynu amylu (ta substancja zrobiła za to karierę jako swego rodzaju narkotyk – tzw. poppers, wywołujący stany euforii i pobudzenia). Jednym z bardziej znanych nitratów jest nitrogliceryna – ta sama, która posłużyła Alfredowi Noblowi do produkcji dynamitu. Jednak wówczas i przez wiele kolejnych dziesięcioleci lekarze nie rozumieli, jak te leki działają. Dopiero w 1977 r. Ferid Murad odkrył, że w organizmie powstaje z nich tlenek azotu, który rozkurcza mięśnie gładkie w ścianach naczyń krwionośnych, prowadząc do spadku ciśnienia krwi obserwowanego ponad sto lat wcześniej przez Bruntona. Kilka lat później dwaj inni uczeni – Robert Furchgott i Louis Ignarro – dokładnie opisali ten mechanizm. W 1998 r. cała trójka została uhonorowana Nagrodą Nobla.

Był to zapewne zbieg okoliczności, że dokładnie w tym samym roku na rynek trafił nowy lek wpływający na poziom tlenku azotu – sildenafil, powszechnie znany jako viagra. Jego producent – amerykański koncern Pfizer – początkowo testował go jako środek na nadciśnienie, ale bez powodzenia. Potem miał to być kolejny lek na chorobę wieńcową, jednak i w tym przypadku testy zakończyły się fiaskiem. A właściwie zakończyłyby się, gdyby naukowcy nie zauważyli, że u części badanych znienacka wystąpiła erekcja. Okazało się, że sildenafil rozkurcza tętnice w ciałach jamistych prącia, ułatwiając osiągnięcie wzwodu i utrzymanie go. Był to pierwszy tego typu lek na świecie, a zapotrzebowanie nań przerosło najśmielsze oczekiwania lekarzy i farmaceutów.W rezultacie substancja, która miała trafić do kosza, przyniosła producentowi wielomiliardowe zyski. 

Wkrótce pojawiły się inne preparaty bazujące na tym samym mechanizmie. I choć lata rynkowej świetności viagra ma już za sobą (za rok wygasa chroniący ją patent), tylko w 2010 r. Pfizer uzyskał z jej sprzedaży 1,93 mld dolarów, zaś konkurencyjny cialis przyniósł firmie Eli Lilly 1,7 mld dol. Tlenek azotu był więc jedną z najbardziej dochodowych cząsteczek w dziejach – a to nie koniec jego kariery.

Jego najnowsze zastosowanie dotyczy zupełnie innej dziedziny – sportów siłowych. Na rynku pojawiło się wiele suplementów, które mają podnosić poziom naturalnego NO produkowanego przez organizm. Preparaty te zawierają najczęściej pochodne aminokwasów – alfa-ketoglutaran argininy lub jabłczan cytruliny – choć nie brak również preparatów naturalnych. Jednym z nich jest sok z czerwonych buraków, zawierający wyjątkowo dużo azotanów, z których powstaje tlenek azotu. Mechanizm działania tych suplementów jest taki sam jak w przypadku leków na serce czy zaburzenia potencji – chodzi o rozszerzenie naczyń krwionośnych, tyle że w mięśniach poprzecznie prążkowanych, które są wówczas lepiej odżywione i dotlenione. Sprzyja to zarówno rozrostowi masy mięśniowej, jak i zwiększeniu siły czy wytrzymałości. Tlenek azotu ma również zwiększać w mięśniach zasoby glikogenu, czyli zapasowego „paliwa” dla komórek. Do tego dochodzi jeszcze efekt tzw. pompy – poszerzone naczynia krwionośne stają się lepiej widoczne, co w efekcie dawać ma tak ceniony przez kulturystów widok nabrzmiałych mięśni i oplatających je żył. 

„Po wniknięciu z przewodu pokarmowego do wnętrza organizmu arginina zarówno sama oddziałuje na procesy syntezy białek zachodzące w komórkach mięśniowych, jak i przekształca się w kilka innych związków o aktywności anabolicznej: kreatynę, agmatynę, poliamidy, dimetyloargininę, nadtlenoazotyn i tlenek azotu” – pisze były farmaceuta Sławomir Ambroziak, autor książki „Legalne anaboliki”. Podobnego zdania są naukowcy z University of Memphis, którzy od kilku lat testują suplementy wpływające na poziom NO. Jednym ze skuteczniejszych miał być Glycocarn (glicynowy propionyl L-karnityny). „Nie ma jednak dowodów na to, że inne suplementy w ogóle wpływają na poziom tlenku azotu w organizmie” – ostrzega prowadzący badania dr Richard J. Bloomer. Podobnego zdania jest też dr John W. Calvert z Emory University School of Medicine. „Nie badałem tych substancji i nie widziałem zbyt wielu prac naukowych im poświęconych” – komentuje dla „Focusa”.

Wszechobecny doktor NO

Nie brakuje natomiast badań dotyczących medycznego zastosowania tlenku azotu. Jego działanie daleko wykracza bowiem poza regulowanie przepływu krwi przez naczynia krwionośne. Trudno właściwie znaleźć tkankę czy komórkę, na którą tlenek azotu by nie działał. „Ciężko uwierzyć, że przez tak wiele lat uczeni nie dostrzegali znaczenia tej cząsteczki. Teraz odkrywamy, że NO jest nam niezbędny do zachowania zdrowia i bierze udział w powstawaniu wielu chorób” – mówi prof. Jonathan Stamler z Case Western Reserve University. Dobrym przykładem jest mózg.

Naukowcy od dawna wiedzieli, że tlenek azotu jest gazotransmiterem, czyli cząsteczką przenoszącą informacje w obrębie układu nerwowego. Wytwarzają go m.in. neurony w hipokampie – części mózgu związanej z utrwalaniem wspomnień. Jednak prawdziwe rewelacje zaczęły się, gdy badacze przyjrzeli się astrocytom, czyli komórkom glejowym. Przez wiele dziesięcioleci uważano je za „pomocników”, jedynie podtrzymujących i odżywiających neurony.

Dziś wiadomo już, że astrocyty też przetwarzają informacje i wpływają na pracę całego mózgu – m.in. za pośrednictwem tlenku azotu. Dowiedli tego uczeni z Children’s Hospital Boston i Helsingin yliopisto (uniwersytetu w Helsinkach), badający mechanizmy rządzące cyklem dobowym. Okazało się, że robimy się senni wtedy, gdy wzrasta poziom NO w części podstawnej kresomózgowia. A produkcją tego gazotransmitera zajmują się właśnie astrocyty. „Będziemy mogli opracować nowe leki zarówno hamujące senność, jak i ułatwiające zasypianie, gdy nauczymy się, jak wpływać na ten proces” – przewiduje kierujący badaniami dr Paul Rosenberg z Children’s Hospital Boston.

Podobne nadzieje wiąże z tlenkiem azotu wielu innych badaczy. Gaz ten może spowolnić „starzenie się” komórek jajowych pobranych od kobiet, które mają przejść zabieg zapłodnienia in vitro. Niewielkie dawki podawane przez maseczkę w czasie operacji zwiększają szanse na przyjęcie się przeszczepu wątroby. Podobnie można obniżyć niebezpiecznie wysokie ciśnienie krwi u kobiet w ciąży. Niedobór tlenku azotu prawdopodobnie sprzyja rozwojowi miażdżycy, ma także znaczenie dla chorych na anemię sierpowatą i w przebiegu wstrząsu septycznego, czyli sepsy. „NO może wpływać na pracę każdego narządu, od mózgu przez płuca, wątrobę i nerki. Terapie bazujące na tym gazie zmienią sposób leczenia wielu chorób, w tym tak powszechnych i groźnych jak zawał serca czy udar mózgu” – uważa dr Calvert. Ta lista z pewnością będzie jeszcze się wydłużać, ponieważ wiadomo już, że NO odgrywa kluczową rolę także w działaniu naszego układu odpornościowego.

Komu tlenek, komu?

Mogłoby się więc wydawać, że im więcej zaaplikujemy sobie „gazu wytrzymałości”, tym lepiej. Błąd! – odpowiadają uczeni. I nie chodzi tu nawet o to, że wdychanie NO może być toksyczne, o czym tak boleśnie przekonał się kiedyś Humphry Davy. Leki wpływające na produkcję tlenku azotu mają liczne skutki uboczne – przede wszystkim silne bóle głowy, gwałtowne spadki ciśnienia krwi. Co gorsza, nadmiar tego gazu w tkankach może prowadzić do ich uszkodzenia. „Patologicznie wysoki poziom tlenku azotu prawdopodobnie występuje u cierpiących na chorobę Parkinsona i niektóre odmiany cukrzycy. Może także sprzyjać rozwojowi nowotworów” – wylicza prof. Stamler. Jego zdaniem przyszłość należy do leków bardzo precyzyjnie regulujących poziom NO w różnych narządach. Takie preparaty powinny trafić na rynek w ciągu najbliższych lat. Z drugiej strony praktycznie każdy z nas codziennie aplikuje sobie tlenek azotu w zupełnie naturalny sposób, który nie grozi niebezpiecznym przedawkowaniem.

„Na jego powstawanie wielki wypływ mają pokarmy, zwłaszcza świeże, najlepiej surowe warzywa i owoce. Bardzo możliwe, że zdrowotne właściwości diety śródziemnomorskiej czy wegetariańskiej to właśnie efekt działania tlenku azotu na organizm” – mówi dr Calvert. Druga metoda, którą jego zespół niedawno przebadał, to stare, dobre ćwiczenia fizyczne. „Gdy regularnie zmuszamy organizm do wysiłku, wytwarzamy więcej NO i magazynujemy go w tkankach, np. w mięśniu sercowym. To naturalne zabezpieczenie przed chorobami takimi jak zawał serca” – dodaje uczony. Nic dziwnego, że tlenek azotu jest też wiązany z mechanizmami starzenia się i długowieczności. Tyle zamieszania przez jeden atom tlenu połączony z jednym atomem azotu… Ale tak to właśnie w nauce bywa – to, co pozornie proste, może być najbardziej fascynujące i zaskakujące.

Co zabiło Nobla?

Wynalazca dynamitu zmarł na zawał serca we Włoszech w roku 1896. Dr Sachi Sri Kantha twierdzi jednak, że prawdziwą przyczyną jego śmierci była nitrogliceryna (ściślej mówiąc, powstający z niej tlenek azotu). Do takiego wniosku doprowadziły go intensywne studia nad życiem i pracą szwedzkiego chemika, jak również nowe badania nad zatruciem nitrogliceryną. Alfred Nobel przez ponad 33 lata był narażony na bezpośredni kontakt z tą substancją, niejednokrotnie bardzo intensywny.

Jego stan zdrowia pogorszył się już pod koniec lat 70. XIX w., a przez ostatnie 16 lat życia Nobel cierpiał na depresję i dusznicę, bardzo łatwo się przeziębiał i źle reagował na zmiany pogody. W jednym z listów z tego okresu uskarżał się też na szkorbut, a przy okazji na efekty kuracji (chrzan plus sok z winogron), jaką mu zaaplikowano. W innym liście opisywał obserwowane u siebie objawy migreny i choroby serca. „Ten list – wyjaśnia dr Kantha – został napisany, gdy Nobel miał zaledwie 54 lata i przed sobą jeszcze ponad osiem lat życia. Opis problemów zdrowotnych, jaki tu znajdujemy, jest bardzo znamienny. Liczne wzmianki o ciężkiej migrenie oraz dusznicy jednoznacznie sugerują, że mamy w tym przypadku do czynienia z zatruciem nitrogliceryną”.

Toksyczne działanie nitrogliceryny zostało w pełni wyjaśnione stosunkowo niedawno. Obecnie wiemy, że stały kontakt z tą substancją (w wysokim stężeniu) może prowadzić do poważnych problemów z sercem, ponieważ dochodzi wówczas do skurczu tętnic wieńcowych. Pozostałe objawy zatrucia nitrogliceryną to bóle głowy, mdłości i wymioty, kurcze żołądka, obniżone ciśnienie i zawroty głowy. „Kiedy w kontekście toksykologicznej charakterystyki nitrogliceryny przyjrzymy się temu, jak sam Nobel opisywał swoje złe samopoczucie, przyczyny jego choroby stają się oczywiste” – stwierdza dr Kantha. Warto przypomnieć, że w niewielkich dawkach nitrogliceryna była wykorzystywana w leczeniu dusznicy już w czasach Alfreda Nobla i do dziś stosuje się ją w chorobach układu krążenia (ze względu na działanie rozkurczowe). Sam wynalazca dynamitu (nitrogliceryna jest jednym z jego głównych składników) pisał na krótko przed śmiercią: „Czyż to nie ironia losu, że mnie właśnie przepisano nitroglicerynę do użytku wewnętrznego! Tylko nazwali to Trinitrin – pewnie po to, żeby nie straszyć ludzi”.

Doładowanie z natury

Nie trzeba wcale zażywać leków czy suplementów, aby zwiększyć poziom tlenku azotu w organizmie. Z badań wynika, że całkiem dobrze sprawdzają się naturalne środki:

  • jedzenie – dietetycy polecają zarówno czerwone buraki (np. w formie soku), jak i zielone warzywa liściaste (kapusta, różne odmiany sałaty, szpinak itd.),
  • aktywność fizyczna – regularne ćwiczenia wytrzymałościowe (np. bieganie, jazda na rowerze czy pływanie) podnoszą poziom tlenku azotu w tkankach,
  • niektóre preparaty ziołowe – uczeni są zdania, że część lekarstw stosowanych w tradycyjnej chińskiej medycynie (np. DanShen czy GuaLou) także zwiększa poziom NO, korzystnie wpływając na układ krążenia.

Lecznicze skarpetki

Tlenek azotu może przynieść ulgę chorym nawet wtedy, kiedy działa przez skórę. Z takiego założenia wyszli Kenneth Balkus i Harvey Liu, badacze z University of Texas w Dallas. Wynaleźli oni tkaninę, która stopniowo uwalnia ten gaz, zwiększając ukrwienie tkanek, do których przylega. Z materiału tego można będzie produkować np. bandaże, w które zawijane będą narządy do przeszczepu (NO poprawi ich ukrwienie, pozwalając na dłuższy odstęp między pobraniem a przeszczepieniem). Inny pomysł to lecznicze skarpetki dla pacjentów z cukrzycą. W chorobie tej dochodzi do obniżenia poziomu tlenku azotu w tkankach, co może prowadzić m.in. do niedokrwienia stóp. W takiej sytuacji mogą znaleźć zastosowanie także kremy uwalniające stopniowo NO, nad którymi pracują inne zespoły badawcze.

Kondycja na wysokości

W jaki sposób ludzie zamieszkujący wysoko położone rejony radzą sobie z niską zawartością tlenu w powietrzu? Pytanie to od dawna dręczyło naukowców, badających np. Tybetańczyków, żyjących na płaskowyżu ponad 4 tys. m n.p.m. Z początku wydawało się, że główną rolę odgrywa tu erytropoetyna – hormon, który pobudza szpik kostny do produkcji czerwonych krwinek, przenoszących tlen. Nerki wytwarzają erytropoetynę w odpowiedzi na niedotlenienie organizmu. Jednak okazało się, że krew Tybetańczyków zawiera mniej tlenu niż nasza! „Zastanawialiśmy się, jak to możliwe i zaczęliśmy badać inne parametry. Właściwym tropem okazał się tlenek azotu” – mówi prof. Cynthia Beall z Case Western Reserve University. Mieszkańcy Tybetu mają go we krwi aż dziesięciokrotnie więcej niż ludzie żyjący na ni- zinach. Dzięki temu ich tkanki są lepiej ukrwione, a tlen z krwi łatwiej przenika do komórek. „Podejrzewamy, że w grę może wchodzić jakaś mutacja genetyczna, zwiększająca produkcję NO w organizmie. Potwierdzić mogą to jednak dopiero dalsze badania” – wyjaśnia prof. Beall.

Oryginał artykułu znajdziesz, klikając w baner poniżej.


Na blogu publikowane są artykuły z zakresu zdrowia i urody różnych autorów, dostępne w necie. Nie służą one jednak diagnozowaniu, leczeniu czy sugerowaniu metod leczenia. Udostępniam je, by pokazać problem i zwrócić uwagę na różnorodność stosowanych terapii.

Konopie i Cukrzyca

Znalezione w necie.

Cukrzyca odnosi się do grupy zaburzeń metabolicznych charakteryzujących się tym, że organizm ma problemy z regulowaniem poziomu cukru (glukozy) we krwi. U osób zdrowych trzustka wytwarza hormon zwany insuliną, który działa w celu transportowania cząsteczek glukozy przez błony komórkowe i komórki do produkcji energii. U osób chorych na cukrzycę, w zależności od tego, czy cierpią one na chorobę typu 1, czy typu 2, organizm albo nie jest w stanie wytwarzać insuliny, albo nie jest w stanie jej użyć w sposób wystarczający do utrzymania poziomu glukozy na zdrowym poziomie w organizmie. Obecnie prawie 400 milionów ludzi na świecie cierpi na cukrzycę typu 1 lub 2, a co roku zabija ona niestety nawet 5 milionów ludzi.

       W przypadku cukrzycy typu 1 (która dotyka jedynie około 5% populacji chorych na cukrzycę), organizm nie jest już w stanie wytwarzać insuliny. Jest to na ogół spowodowane atakiem autoimmunologicznym na trzustkę – organ odpowiedzialny za produkcję insuliny. Cukrzyca typu 1 zwykle pojawia się u dzieci lub młodych dorosłych, którzy posiadają wirusa atakującego trzustkę i inne niż genetyczne predyspozycje.

       Cukrzyca typu 2 natomiast jest raczej bardziej złożoną postacią choroby, w której organizm nadal produkuje insulinę, ale albo jej nie wytwarza wystarczająco dużo, albo komórki stają się odporne na jej fizjologiczne ścieżki. Tak czy inaczej, uzyskany efekt jest podobny do efektu cukrzycy typu 1, przy czym podstawową kwestią jest ogólna niezdolność do kontrolowania poziomu glukozy we krwi. Cukrzyca typu 2 jest znacznie bardziej rozpowszechnioną postacią choroby, szacuje się, że dotyczy ona od 90 do 95% całkowitej liczby chorych na cukrzycę. Ponadto znacznie więcej czynników ryzyka związanych jest z cukrzycą typu 2, kilka najważniejszych to: waga (otyłość); dieta bogata w cukier w połączeniu z brakiem aktywności; historia rodziny / genetyka; etniczność (Afroamerykanie, Latynosi i Indianie amerykańscy są szczególnie podatni, choć powód jest nieznany); i wiek (osoby w wieku powyżej 45 lat są znacznie bardziej podatne na rozwój choroby).

       Podsumowując: cukrzyca typu 1 jest spowodowana przez atak autoimmunologiczny na komórki wysp trzustkowych (które produkują insulinę), podczas gdy cukrzyca typu 2 rozwija się w wyniku wadliwego wytwarzania insuliny i insulinooporności. Generalnie więc cukrzyca jest chorobą, w której organizm nie jest w stanie właściwie przenieść glukozy z pożywienia do źródeł energii dla komórek. I oczywiście, bez źródeł energii, komórki organizmu (które są odpowiedzialne za każdy funkcjonalny mechanizm życia) nie będą w stanie wykonać potrzebnych do przeżycia działań.

       To cukrzyca typu 2 głównie zagraża gospodarkom wszystkich narodów, ale najbardziej rozpowszechniona jest w wielu krajach rozwijających się, napędzana tam szybką urbanizacją i wzrostem gospodarczym. Jednak zarówno w cukrzycy typu 1, jak i typu 2 niezdolność glukozy do wchłaniania przez komórki organizmu powoduje, że wzrasta ona do niebezpiecznie wysokiego poziomu w krwioobiegu. Powoduje to poważne, potencjalnie zagrażające życiu objawy, które są najczęściej związane z chorobą, w tym: wysokie ciśnienie krwi, uszkodzenie nerwów, udar, choroby serca i naczyń krwionośnych, uszkodzenie nerek, problemy ze wzrokiem, a nawet śmierć.

       Krótko mówiąc, nie ma wielu obszarów ciała, które nie są dotknięte fizjologicznymi szkodami związanymi z cukrzycą, i jeśli choroba nie jest ściśle monitorowana codziennie, średnia długość życia cukrzyków będzie od 10 do 15 lat krótsza niż u zdrowej osoby. Na szczęście konwencjonalne leki osiągnęły poziom, przy którym diabetycy – jeśli ściśle kontrolują poziom glukozy i utrzymują odpowiednią dietę – mogą prowadzić względnie normalny tryb życia.

       Ponieważ większość chorych na cukrzycę typu 1 nie może produkować insuliny samodzielnie, będą oni mieli przepisywaną insulinę albo w postaci zastrzyków, które muszą samodzielnie sobie podawać, albo w postaci pompy, która automatycznie monitoruje poziom glukozy we krwi i wstrzykuje hormon w razie potrzeby. Chociaż te formy leczenia są najnowocześniejsze, w żadnym wypadku nie są w 100% skuteczne; nawet najbardziej odpowiedzialni diabetycy mogą mieć trudności z uniknięciem niebezpiecznych konsekwencji nieregularnego poziomu glukozy. Nie wspominając o tym, że bez najwyższej klasy ubezpieczeń zdrowotnych takie zabiegi jak pompy insulinowe są zbyt drogie, aby mogła je rozważyć przeciętna osoba. W rzeczywistości chorzy uciekają się do najpopularniejszej i względnie najtańszej metody, czyli nakłuwania krwi z palca w celu monitorowania poziomu cukru i podawania sobie insuliny przez igły podskórne.

       W przypadku cukrzycy typu 2 osoby, które są w stanie przetrwać bez konieczności wykonywania wstrzyknięć insuliny, najprawdopodobniej otrzymają leki farmaceutyczne, które pomagają w prawidłowej regulacji poziomu glukozy. Jednakże, jak to często bywa w przypadku tego rodzaju leków na receptę, wywołują one szereg poważnych skutków ubocznych, a miesięczny rachunek za leczenie również nie jest niski. To dlatego tysiące diabetyków w ostatnich latach chętnie sięgają po alternatywne opcje leczenia, takie jak np. olej CBD.

       Jeśli chodzi o olej CBD na cukrzycę, musimy wziąć pod uwagę dwa główne czynniki, aby określić stopień opłacalności zażywania w tej chorobie: w jaki sposób (jeśli w ogóle) CBD poprawia funkcje i / lub produkcję insuliny oraz czy i w jaki sposób łagodzi spektrum skutków ubocznych, spowodowanych nieregularnym poziomem cukru we krwi. W tym wpisie omówimy te publikacje badawcze, które bezpośrednio odnoszą się do obu pytań, w nadziei, że wyjaśnimy, dlaczego olej CBD na cukrzycę zyskuje taką popularność zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy. Od 2005 r. nastąpiła bowiem eksplozja badań dotyczących cukrzycy i stosowania CBD jako formy leczenia.

       W artykule z 2005 r. opublikowanym przez American Alliance for Medical Cannabis (AAMC) wymieniono liczne korzyści, jakie zarówno CBD, jak i konopie indyjskie mogą mieć dla osób cierpiących na cukrzycę, w tym: stabilizowanie cukru we krwi, tętnicze właściwości przeciwzapalne, efekty neuroprotekcyjne, które pomagają zapobiegać stanom zapalnym nerwów i zmniejszyć ból związany z neuropatią, efekty przeciwzakrzepowe, bowiem pomagają złagodzić skurcze mięśni i ból zaburzeń żołądkowo-jelitowych, rozszerzanie naczyń krwionośnych, aby pomóc utrzymać otwarte naczynia krwionośne i poprawić krążenie, obniżenie ciśnienia krwi – co jest niezbędne dla diabetyków, wreszcie pomoc w diabetycznym zespole niespokojnych nóg (RLS).

       Z kolei inne pięcioletnie badanie, opublikowane przez American Journal of Medicine  w 2013 r., pozwoliło dogłębnie przyjrzeć się wpływowi marihuany na insulinę i insulinooporność na czczo. Wyniki pokazały, że regularni użytkownicy marihuany mieli 16-procentowy niższy poziom insuliny na czczo i 17% niższe poziomy insulinooporności niż pacjenci, którzy nigdy nie stosowali konopi. Ci, którzy w przeszłości stosowali konopie indyjskie, doznali podobnej, ale mniej wyraźnej poprawy dysfunkcji insuliny, co doprowadziło naukowców do wniosku, że te efekty zanikają z czasem, gdy pacjent przestaje zażywać konopie.

       Redaktor naczelny American Journal of Medicine, Joseph S. Alpert, zdecydowanie poparł wnioski z tego badania i wezwał rządowych badaczy do wykorzystania wyników badań. Napisał on m. in.: „Chciałbym wezwać NIH i DEA do współpracy przy opracowywaniu strategii w celu przeprowadzenia solidnych badań naukowych, które doprowadziłyby do informacji pomagających lekarzom we właściwym stosowaniu i przepisywaniu THC w jej syntetycznej lub ziołowej formie”.

       W międzyczasie dr Raphael Mechoulam, słynny profesor i odkrywca kannabidiolu (CBD), zauważył również, że receptory CBD występują w różnych częściach ciała. Pracując z naukowcami z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, odkrył, że terapeutyczne działanie CBD można dostosować do różnych receptorów endokannabinoidowych w organizmie, w tym także w trzustce. Trzustka reguluje poziom glukozy we krwi, uwalniając insulinę, aby zwalczyć wysoki poziom glukozy we krwi. Dr Mechoulam wskazuje na fakt, że naturalne receptory CBD występują w całym ludzkim ciele – od mózgu i tkanek nerwowych po organy i komórki odpornościowe. Zaś jednym z narządów, w którym receptory te są bardzo rozpowszechnione jest trzustka właśnie. W rzeczywistości, receptory endokannabinoidowe (mianowicie receptory CB-1) zostały znalezione specyficznie w komórkach wysp trzustkowych narządu, a więc dokładnie w tym miejscu, w którym wytwarzana jest insulina. Co więcej, bodziec tych receptorów w komórkach wysp trzustkowych już wykazał bezpośredni związek z produkcją insuliny. Odkrycia te sugerują, że terapeutyczne działanie CBD można zmodyfikować, aby pasowało do różnych receptorów. W związku z tym można leczyć różne choroby, takie jak cukrzyca, miażdżyca tętnic i choroby sercowo-naczyniowe. To stwarza pole do popisu naukowcom do dalszych badań, możliwe bowiem, że receptory mogą odgrywać kluczową rolę w wytwarzaniu insuliny. Aby tego dowieść konieczne będzie jednak przeprowadzenie dalszych badań w celu wskazania mechanizmów fizjologicznych i dokładnych szlaków chemicznych, które są za to odpowiedzialne.

       Na temat konopi w leczeniu cukrzycy wypowiedziała się również dr Julie Chin. Obecnie prowadzi ona holistyczne biuro medyczne, które niedawno przeniosła z Kalifornii (gdzie funkcjonowało od 2001 r.) do Nowego Jorku. Wcześniej prowadziła również przez pięć lat klinikę integrującą konopie indyjskie w Kalifornii. Otóż pani doktor twierdzi, że widziała „…na własne oczy, jakie korzyści marihuana może przynieść pacjentom i jak używanie konopi poprawiło ich jakość życia, złagodziło cierpienie i zmniejszyło skutki uboczne w porównaniu z innymi lekami na receptę. Rozpoczęliśmy leczenie cukrzycy CBD u dorosłych około 2007 roku, po tym jak nasi pacjenci zaczęli zgłaszać poprawę poziomu glukozy we krwi po zastosowaniu konopi indyjskich w leczeniu innych chorób (tj. neuropatii, bólu)”. Dr Chin pozostaje nieugięta, jeśli chodzi o połączenie leczenia olejem CBD ze zmianą diety w celu uzyskania maksymalnego efektu, ponieważ spożycie cukru jest tak samo ważne jak regulacja poziomu cukru we krwi: „Nadmiar tkanki tłuszczowej, szczególnie w okolicy brzucha, przyczynia się do chronicznie niskiego, nieprawidłowego stanu zapalnego. To ostatecznie zmienia działanie insuliny i przyczynia się do choroby. Pomagam pacjentom, tworząc dla nich realne cele do zdobycia i planując zmiany w menu, które mogą włączyć do diety swojej i całej rodziny”.

       Dotychczas jednak bardziej konkretne niż badania nad rolą CBD w produkcji insuliny, były badania nad jej zdolnością do leczenia i zapobiegania częstym stanom medycznym związanym z cukrzycą. I tak jednym z najważniejszych czynników związanych z rozwojem insulinooporności w cukrzycy typu 2 jest przewlekłe zapalenie związane z otyłością. Nadmierna obecność tkanki tłuszczowej u otyłych cukrzyków typu 2 radykalnie ogranicza wydajność metabolizmu glukozy, co z kolei powoduje wysoki poziom cukru we krwi. Jednak od dawna wiadomo, że specyficzne właściwości przeciwzapalne CBD bezpośrednio zwalczają zaburzenia metaboliczne glukozy i poprawiają ogólny metabolizm.

       W jednym z badań przeprowadzonych w 2005 r. na młodych dorosłych stwierdzono, że używanie konopi indyjskich nie wiąże się ze zmianami BMI. W Stanach przeprowadzono dwa badania na poziomie krajowym i odnotowano niższą otyłość i niższy BMI wśród osób zażywających konopie indyjskie, pomimo wyższego niż przeciętnie dziennego spożycia kalorii. W badaniu z 2013 r. z kolei stwierdzono, że osoby używające konopi indyjskich mają obecnie mniejszy obwód talii. W ten sposób konopie indyjskie są powiązane z wyższym tempem metabolizmu i pomagają organizmowi szybciej i wydajniej przetwarzać kalorie.

       Uszkodzenie nerwów jest innym stanem zwykle związanym z cukrzycą. W wielu przypadkach diabetycy będą mieli bardzo ograniczone czucie w kończynach dolnych, a w ciężkich przypadkach często konieczne są amputacje nogi (nóg). Wynika to z braku dostatecznego przepływu krwi, co ostatecznie prowadzi do rozpadu tkanki i zwiększonego ryzyka infekcji. Z kolei CBD jest opatentowanym federalnie środkiem neuroprotekcyjnym i wykazano, że redukuje zawał serca (obszary martwych tkanek z powodu braku przepływu krwi) nawet o 30%.

       Podobnie, pojawiły się dziesiątki innych publikacji, które wykazały wielki potencjał CBD w leczeniu cukrzycy, w tym badania nad retinopatią (zaburzeniem oczu) i cukrzycową dysfunkcją sercowo-naczyniową. W skrócie, potencjał medyczny i korzyści terapeutyczne oleju CBD na cukrzycę są już na tą chwilę ogromne, a na świecie wiele tysięcy diabetyków stosuje olej codziennie w celu leczenia choroby i poprawy ogólnej jakości życia.

       ISA Scientific, izraelska firma, podpisała niedawno ogólnoświatową umowę o współpracy i licencjonowaniu w celu opracowania terapii zawierających CBD. W oświadczeniu dyrektor naukowy ISA, Mark J. Rosenfeld, powiedział: „Umowa licencyjna jest bardzo dobrze zaplanowana, ponieważ w Izraelu trwają obecnie nasze badania kliniczne fazy 1 dotyczące dawkowania i bezpieczeństwa, a badania fazy 2, dotyczące leczenia cukrzycy i przewlekłego bólu, są w trakcie przygotowań. […] W przeciwieństwie do insuliny i innych istniejących leków na cukrzycę, CBD może faktycznie tłumić, odwrócić i być może wyleczyć chorobę„. Według Rosenfelda nie ma żadnych poważniejszych skutków ubocznych CBD, które miałyby mieć wpływ na pacjentów z cukrzycą wykonujących codzienne czynności, jak praca, prowadzenie samochodu lub ćwiczenia.

       Co więcej, amerykańska Krajowa Organizacja ds. Reformy Prawa Marihuany (NORML) doszła do wniosku, że endokannabinoidy mogą być „najważniejszym systemem fizjologicznym zaangażowanym w tworzenie i utrzymanie zdrowia ludzkiego„, w oparciu o ich centralną rolę w regulacji homeostazy, która jest zdolnością organizmu do utrzymania normatywnych warunków działania pomimo szkodliwych bodźców.

       Na koniec krótka nota uzupełniająca: olej CBD nie jest gwarantowanym rozwiązaniem dla wszystkich diabetyków. Podczas gdy większość pacjentów uważa go za wysoce terapeutyczny, z pewnością jest on bardziej skuteczny dla jednych, a mniej dla drugich. Jak zawsze, ważne jest, aby przeprowadzić własne badania, a jeśli to możliwe, porozmawiać z profesjonalistą na temat możliwych stężeń, które mogą być odpowiednie dla Ciebie i Twojego konkretnego stanu.

Artykuł pochodzi z https://konopieizdrowie.pl/pl/n/Konopie-i-Cukrzyca/43

Źródło:

BehindTheWaves „CBD Oil And Diabetes – The Positive Effects Of CBD On Insulin And Metabolism” [w:] cannabis.net

Nicolas Rodondi, MD, MA, Mark James Pletcher, MD, MPH, Kiang Liu, PhD, Stephen Benjamin Hulley, MD, MPH, Stephen Sidney, MD, MPH „Marijuana Use, Diet, Body Mass Index, and Cardiovascular Risk Factors (from the CARDIA Study)” [w:] ajconline.org

Elizabeth A. Penner, MD, MPH, Hannah Buettner, BA, Murray A. Mittleman, MD, DrPH „The Impact of Marijuana Use on Glucose, Insulin, and Insulin Resistance among US Adults” [w:] amjmed.com

Josh Hamilton „Cannabis Oil For Diabetes? The Positive Effects Of CBD On Insulin And Metabolism” [w:] honeycolony.com

CBD Oil for Diabetes: All You Need to Know. Exploring the facts” [w:] marijuanabreak.com

„CBD compound in cannabis could treat diabetes, researchers suggest” [w:] diabetes.co.uk

„Diabetes. Part IV – Treatment with Cannabis [w:] leftfreedomgrow.com


Na blogu publikowane są artykuły z zakresu zdrowia i urody różnych autorów, dostępne w necie. Nie służą one jednak diagnozowaniu, leczeniu czy sugerowaniu metod leczenia. Udostępniam je, by pokazać problem i zwrócić uwagę na różnorodność stosowanych terapii.

Dieta zwalczająca stany zapalne

Wpis pochodzi z newslettera NUTRITERAPIE

Szanowny Czytelniku,

jak stwierdza dr Andrew Weil, stan zapalny to główna przyczyna wielu chorób, w tym chorób układu sercowo-naczyniowego, raka oraz choroby Alzheimera.

W jaki sposób Twoja dieta wpływa
na stany zapalne w Twoim organizmie?

Stan zapalny to mechanizm pozwalający na zwalczanie atakujących Twój organizm patogenów i naprawianie uszkodzeń spowodowanych przez czynniki zewnętrzne. Jednakże przewlekłe stany zapalne (lub stany zapalne występujące w nieodpowiednim miejscu) niszczą Cię i wywołują rozmaite choroby.

Stres, brak aktywności fizycznej, predyspozycje genetyczne czy ekspozycja na toksyny (np. bierne palenie) mogą prowadzić do powstawania przewlekłych stanów zapalnych; jednakże znaczącą rolę w tym procesie odgrywa Twój sposób odżywiania.

Jaką dietę stosować, aby zapobiec powstawaniu stanów zapalnych, a tym samym uniknąć wielu chorób?

Dieta przeciwzapalna nie jest „dietą” w potocznym tego słowa znaczeniu. Nie stosuje się jej w celu utraty zbędnych kilogramów (chociaż osoby z nadwagą odzyskują dzięki niej naturalną masę ciała) i możesz ją stosować przez dłuższy czas.

Dieta ta to sposób wybierania produktów i przygotowywania potraw w taki sposób, aby poprawić stan Twojego zdrowia i utrzymać go na odpowiednim poziomie. Dieta przeciwzapalna dostarcza witamin, minerałów, oligoelementów, błonnika oraz kwasów tłuszczowych w odpowiedniej ilości.

Możesz również tak zmodyfikować przepisy, z których dotychczas korzystałeś, aby uwzględnić zalecenia tej diety.

Dieta zwalczająca stany zapalne – zalecenia

Ogólne

Twoja dieta musi być zróżnicowana i oparta na świeżych produktach, jeżeli to tylko możliwe. Ogranicz spożycie gotowych posiłków, jedz dużo warzyw i owoców oraz stosuj odpowiednie suplementy diety (zobacz poniżej).

Liczba kalorii

Większość dorosłych osób potrzebuje dziennie około 2000 do 3000 kalorii. Na zapotrzebowanie to mają wpływ: wiek, płeć oraz styl życia. Oznacza to, że kobiety potrzebują mniej kalorii niż mężczyźni, osoby aktywne fizycznie więcej niż osoby o siedzącym trybie życia itd…. Jeżeli jesz tyle, ile Ci potrzeba, Twoja masa ciała pozostanie niezmienna.

Podział kalorii w posiłkach powinien rozkładać się następująco: od 40 do 50% kalorii z węglowodanów, 30% kalorii z tłuszczów oraz od 20 do 30% kalorii z białek.

Staraj się włączać węglowodany, tłuszcze oraz białka do każdego posiłku.

Węglowodany

W diecie dorosłej kobiety, które spożywa 2000 kalorii dziennie, powinno znaleźć się od 160 do 200 g węglowodanów dziennie, dorosłego mężczyzny – od 240 do 300 g.

  • Większość z tych węglowodanów powinna być jak najmniej rafinowana i przetworzona oraz mieć jak najniższy indeks glikemiczny.
  • Postaraj się więc jeść jak najmniej produktów przygotowanych z użyciem: mąki pszennej i cukru, tak więc przede wszystkim jak najmniej chleba, gotowych dań i przekąsek (takich jak czipsy).
  • Jedz jak najwięcej produktów pełnoziarnistych takich jak brązowy ryż czy bulgur, które zawierają nieprzetworzone i grubo zmielone ziarna. Są one znacznie lepsze od wysoko przetworzonych produktów z rafinowanej mąki pszennej (białej mąki, np. mąki tortowej, typ 450), które mają wysoki indeks glikemiczny.
  • Jedz dużo fasoli, dyni oraz słodkich ziemniaków.
  • Makaron gotuj al dente i jedz go w niewielkich ilościach.
  • Unikaj produktów zawierających syrop glukozowy i przemysłową fruktozę.

Tłuszcze

Z 2000 przyjmowanych dziennie kalorii, od 600 do 700 powinno pochodzić z tłuszczów – to około 67 gramów. Powinieneś jeść tłuszcze nasycone, jednonienasycone i wielonienasycone w proporcji 1:2:1.

  • Jedz jak najmniej tłuszczy nasyconych, czyli masła, śmietany, tłustego twarogu, kurczaka ze skórą, tłustych mięs i oleju palmowego.
  • Do przygotowywania potraw używaj przede wszystkim oliwy z oliwek. Jeżeli wolisz oleje o bardziej neutralnym smaku, wykorzystuj olej rzepakowy.
  • Unikaj oleju słonecznikowego, kukurydzianego oraz mieszanek olejów roślinnych. Zawierają one dużo spożywanych przez nas nadmiernie kwasów omega-6.
  • Unikaj też wszelkich produktów zawierających częściowo utwardzone oleje roślinne.
  • Włącz do diety orzechy, w tym orzechy nerkowca, migdały, orzechy laskowe oraz wytwarzane z nich oleje.
  • Kwasy tłuszczowe omega-3 znajdują się w mięsie łososia (szczególnie w świeżym, czerwonym mięsie dzikiego łososia), sardynkach, śledziach, mięsie dorsza czy małych tłustych ryb; można je także znaleźć w jajkach wzbogaconych kwasami omega-3, ziarnach lnu (szczególnie świeżo zmielonych).
  • Możesz także zażywać suplementy diety zawierające olej rybi (poszukaj produktów zawierających EPA i DHA) w dawce od 500 do 2000 mg dziennie.

Białka

Jeśli zjadasz dziennie 2000 kalorii, to musisz przyjmować od 80 do 120 g białka. Jednak jeżeli masz problemy z nerkami czy wątrobą lub cierpisz na alergie i choroby autoimmunologiczne – jedz mniej białka.

  • Ogranicz spożycie białek zwierzęcych, z wyjątkiem białek dobrej jakości takich jak sery czy jogurty.
  • Jedz dużo białek roślinnych, a szczególnie soi oraz fermentowanych produktów sojowych (natt? czy miso). Odkryj produkty sojowe i zdecyduj, które z nich Ci smakują.

Błonnik

Staraj się jeść 40 g błonnika dziennie.

  • Jedz dużo owoców, szczególnie jagód i borówek, a także warzywa (w tym suszone) i produkty pełnoziarniste.
  • Gotowe płatki zbożowe mogą być doskonałym źródłem błonnika, ale bardzo dokładnie czytaj informacje na opakowaniu, ponieważ powinieneś jeść tylko te, które zawierają cztery lub pięć gramów błonnika w porcji 30-gramowej.

Składniki fitoodżywcze

Aby jak najlepiej ochronić się przed chorobami spowodowanymi toksynami znajdującymi się w środowisku oraz chorobami związanymi z podeszłym wiekiem (w tym chorobami układu krążenia, nowotworami czy chorobami neurodegeneracyjnymi), jedz dużo warzyw, grzybów i owoców.

  • Jedz warzywa i owoce we wszystkich kolorach, a zwłaszcza jagody, pomidory, pomarańczowe i żółte owoce, a także warzywa o ciemnozielonych liściach.
  • Staraj się wybierać produkty ekologiczne.
  • Jedz dużo warzyw kapustnych takich jak: rzeżucha, rzodkiewki, brokuły i rozmaite rodzaje kapusty.
  • Zamiast kawy pij lepiej herbatę, szczególnie herbatę oolong oraz zieloną.
  • Jeżeli pijesz alkohol, staraj się wybierać czerwone wino.
  • Jedz gorzką czekoladę (o minimalnej zawartości kakao 70%).

Witaminy i minerały

Najlepszym sposobem na dostarczenie organizmowi odpowiedniej dziennej dawki minerałów i oligoelementów (niektórych pierwiastków śladowych) jest spożywanie świeżych produktów – przede wszystkim świeżych warzyw i owoców. Możesz także stosować „koktajl” suplementów diety o działaniu przeciwutleniającym:

  • witamina C, od 100 do 200 mg dziennie (200 mg, jeśli jesz mało warzyw i owoców) w dawkach dzielonych,
  • witamina E, od 50 do 100 j.m. połączenia różnych tokoferoli (d-alfa-tokoferolu oraz innych tokoferoli) lub przynajmniej 40 mg naturalnych tokoferoli oraz tokotrienoli,
  • selen, od 50 do 100 mikrogramów organicznego selenu,
  • naturalne karotenoidy: od 10 do 30 mg dziennie,
  • koenzym Q10 (ubichinon): od 60 do 100 mg dziennie,
  • kwas alfa-liponowy (ALA): od 100 do 400 mg dziennie.

Antyoksydanty najwygodniej jest przyjmować pod postacią multiwitaminowych suplementów diety. Możesz również przyjmować niską dawkę witamin i minerałów – od 50 do 100% zalecanej dawki. Preparaty te nie powinny zawierać żelaza, miedzi, manganu oraz witaminy A pod postacią retinolu.

Jeżeli jesteś mieszkańcem północnej półkuli, to w okresie pomiędzy listopadem a marcem zażywaj koniecznie suplementy witaminy D (około 1500 j.m. witaminy D3 dziennie). Najlepiej zmierz stężenie witaminy D we krwi jesienią, aby lekarz mógł zalecić Ci odpowiednie dawki. Suplementy zażywaj podczas głównego posiłku. Jeżeli nie jesz regularnie imbiru i kurkumy, to rozważ zażywanie ich w formie suplementów.

Inne suplementy diety

Jeżeli przynajmniej dwa razy w tygodniu nie jadasz tłustych ryb, zażywaj olej rybi w płynie lub kapsułkach (1 g produktu zawierającego EPA lub DHA dziennie). Postaraj się kupować produkty niezawierające metali ciężkich i innych zanieczyszczeń. Porozmawiaj z lekarzem o stosowaniu niskich dawek aspiryny, czyli jednej lub dwóch tabletek aspiryny (81 lub 162 mg) dziennie w celu wzmocnienia efektu przeciwzapalnego.

Woda

W ciągu dnia pij wodę mineralną, herbatę, herbatki ziołowe.

Jeżeli woda z kranu ma wysoką zawartość chloru lub jeśli mieszkasz w miejscu, w którym istnieje ryzyko skażenia źródła wody, stosuj filtr do wody.

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

PS Jeśli myślisz, że komuś z Twoich bliskich przydałyby się te porady, możesz je przesłać dalej.


Na blogu publikowane są artykuły z zakresu zdrowia i urody różnych autorów, dostępne w necie. Nie służą one jednak diagnozowaniu, leczeniu czy sugerowaniu metod leczenia. Udostępniam je, by pokazać problem i zwrócić uwagę na różnorodność stosowanych terapii.

Dlaczego odradzam picie soków

Wpis pochodzi z newslettera NUTRITERAPIE

Szanowny Czytelniku,

soki to skoncentrowany cukier z owoców – fruktoza.

Oto, dlaczego odradzam picie soków – także warzywnych.

Sprzedałem nawet moją sokowirówkę…

To, co mnie wytrącało z równowagi, to także marnotrawstwo surowca: aby uzyskać małą szklankę soku, trzeba wycisnąć pół kilo owoców i warzyw. Zaś pozostałe wytłoczyny nadają się tylko do wyrzucenia.

Wiele osób zadaje mi pytanie, czy moim następnym krokiem będzie rozstanie się z owocami.

Dlaczego nadal będę jadł owoce?

Zanim podam swoje racje, chciałbym przypomnieć jedną kwestię na temat cukru.

Dieta zawierająca zbyt wiele cukru jest źródłem licznych problemów zdrowotnych:

  • zapalenia wątroby (żółtaczki),
  • cukrzycy typu 2, insulinoopornej,
  • rozregulowania łaknienia,
  • uzależnienia od cukru przypominającego uzależnienie od narkotyków,
  • tycia, otyłości i zespołu metabolicznego,
  • cholesterolu, nadciśnienia i innych chorób kardiologicznych,
  • złej higieny jamy ustnej, próchnicy,
  • cuchnącego oddechu1,
  • przyśpieszonego starzenia się, wywołanego utlenianiem i glikacją białek,
  • podwyższeniem ryzyka zachorowania na nowotwór2.

Ale wszystko zależy od sposobu spożywania cukru.

Cukier nie występuje w przyrodzie w stanie czystym. Zawsze wywodzi się z jakiejś rośliny.

Człowiek od wieków stara się uzyskać z roślin możliwie jak najczystszy cukier, o neutralnym zapachu. A to po to, by móc słodzić do woli, jak stosuje się przyprawy.

Krótka historia cukru

Naszym przodkom dużo czasu zajęło zgłębianie wszystkich sposobów uzyskania cukru:

  • pierwszym znanym źródłem pozyskania cukru był oczywiście nektar kwiatowy, który pszczoły przekształcają w miód. To pierwszy bardzo słodki produkt znany człowiekowi. W Europie miód został zdetronizowany dopiero po zakończeniu I Krucjaty (XI w.) przez…
  • trzcinę cukrową – pierwszy raz odkrytą przez człowieka tysiące lat temu w Nowej Gwinei3. Następnie trafiła do Indii, potem do Chin, i wreszcie do Iranu, w którym wymyślono głowy cukrowe… Krzyżowcy odkryli ją po dotarciu do Jerozolimy.
    Ale ponieważ trzcina cukrowa słabo rosła w Europie, 500 lat później Europejczycy ruszyli do regionów tropikalnych Afryki i Ameryki uprawiać ją w wielkich plantacjach. Aż do XIX w. nie znano innego, równie czystego cukru, jak cukier trzcinowy.
  • Nie można także zapominać o buraku cukrowym. Odkryto go już w średniowieczu, ale trzeba było zaczekać aż na Napoleona i jego konflikt z państwami produkującymi cukier trzcinowy, żeby francuscy naukowcy opracowali przemysłowy procesu uzyskiwania cukru z buraka cukrowego.
  • Najnowszą innowacją jest enzymatyczna hydroliza skrobi kukurydzianej. To odkrycie w latach 1960 pozwoliło uzyskać słodzik, syrop glukozowo-fruktozowy (High Fructose Corn Syrup lub inaczej HFCS), jeszcze tańszy od cukru trzcinowego czy buraka.

Co kryje nasz cukier stołowy?

Cukier stołowy, cukier puder, biały cukier nazywamy w technicznym języku sacharozą.

Jeśli obejrzysz sacharozę pod mikroskopem, zobaczysz, że jest zbudowana z dwóch substancji: cząsteczki glukozy i cząsteczki fruktozy.

Glukoza niezbędna do życia

Glukoza to substancja niezbędna do życia. Wszystkie komórki Twojego organizmu potrzebują glukozy, do wytwarzania energii.

Nawet jeśli Twój organizm nie otrzyma glukozy w pożywieniu, może ją wytworzyć samoistnie. W tym celu wykorzystuje białko z mięśni, które w wątrobie może zostać przekształcone w cukier, aby zapewnić dostarczenie niezbędnej glukozy komórkom narządów wewnętrznych, takich jak mózg czy serce.

Sama fruktoza to trucizna

Z fruktozą jest całkiem na odwrót: substancja ta nie jest niezbędna do życia. Organizm ludzki jej nie wytwarza. W rzeczywistości, poza komórkami wątroby bardzo niewiele komórek organizmu jest w stanie wykorzystywać fruktozę.

I dlatego właśnie, kiedy jemy dużo fruktozy, nie przenika ona, jak glukoza, do naszych komórek, by posłużyć do wytworzenia energii.

Fruktoza w całości jest wchłaniana w wątrobie,

która wykorzystuje ją do pozyskania energii,

zaś nadmiar przekształca w tłuszcze, trójglicerydy!

Uwagamowa tu tylko i wyłącznie o fruktozie dodawanej do pożywienia; jest to fruktoza w postaci proszku lub płynu sprzedawana jako „cukier do wyrobu konfitur” lub „cukier naturalny”, którą kłamliwie promuje się jako produkt dietetyczny.

Dlaczego owoce nie mają z tym nic wspólnego?

Te ataki nie dotyczą cukru zawartego w samych owocach, które zawierają jedynie od 2 do 11% fruktozy, czy warzywach, w których jest 1% fruktozy. Co więcej, w przeciwieństwie do czystej fruktozy, cukrowi temu towarzyszy wiele substancji, które modyfikują jego działanie.

Dla uwidocznienia skali zagadnienia: duże jabłko zawiera 10 g fruktozy, zaś mała puszka napoju gazowanego zawiera 20 g czystego cukru.

Ale nie daj się oszukać: nawet jeśli jesz dużo owoców i warzyw, ta ilość fruktozy nigdy nie będzie groźna.

Dlaczego?

Ponieważ w przeciwieństwie do fruktozy występującej w napojach gazowanych i przemysłowo produkowanych sokach owocowych, naturalnej fruktozie występującej w owocach i warzywach towarzyszy błonnik i przeciwutleniacze spowalniające przenikanie fruktozy do krwi w wątrobie. Dzięki temu, wątroba ma czas na wykorzystanie całego tego ładunku fruktozy do wytworzenia energii; żadne nadwyżki nie są przekształcone w tłuszcz.

Badania naukowe wykazały wręcz, że zjadanie 10 owoców dziennie zmniejszało niebezpieczeństwo chorób.

Co myśleć o sokach?

Jeśli do wyprodukowania soku trzeba się pozbyć pewnych jadalnych części owocu, strzeż się.

Na przykład, wyciskając pomarańcze, uzyskujesz sok, miazgę, ale nie błonkę zamykającą każdą cząstkę pomarańczy. W przypadku jabłka trzeba je obrać, potem zmiażdżyć, a następnie wycisnąć, by uzyskać sok. W każdym przypadku traci się bardzo istotny błonnik.

Dlatego badania naukowe wykazują, że soki owocowe bardziej zagrażają cukrzykom niż całe owoce4.

Tak naprawdę nie ma zagrożenia związanego z jedzeniem całych owoców. Fruktoza w nich zawarta nie jest powodem wyrzekania się ich.

Natomiast wszelkimi siłami unikaj fruktozy dodawanej do produktów żywnościowych.

Oto, gdzie kryje się dodatek fruktozy

W naszych domach głównym źródłem fruktozy jest cukier stołowy, czy to biały czy brązowy, czy to trzcinowy czy z buraka cukrowego.

W Europie czystą fruktozę rzadko dodaje się do produktów żywnościowych. Natomiast w ogromnej ilości przemysłowych produktów spożywczych występuje syrop glukozowo-fruktozowy. Przemysłowi producenci z branży spożywczej rozpoznali w nim mannę z nieba i rzucili się na ten odpad z przemysłu rolno-spożywczego.

Konsumenci bardzo szybko się na to zgodzili: wyobrazili sobie, jakich oszczędności mogą dokonać, kupując te tanie produkty spożywcze.

Oto, gdzie się znajduje syrop glukozowo-fruktozowy: we wszystkich napojach gazowanych, w lodach i sorbetach, w większości paczkowanych ciastek, biszkoptach, prawie we wszystkich cukierkach i w słodkich płatkach śniadaniowych, często adresowanych do dzieci.

Tylko same napoje gazowane, soki owocowe i napoje energetyczne uważa się za winne 180 000 zgonów rocznie, wyjaśniają naukowcy z Uniwersytetu Harvarda5.

Miód to wyjątek. Jasne, że zawiera on ponad 40% fruktozy. Ale ma także działanie przeciwutleniające, antybakteryjne i prebiotyczne (żywiąc Twoją florę jelitową)6. Jeśli spożywasz go w rozsądnych ilościach, nie jest tak niezdrowy jak produkty spożywcze wzbogacane fruktozą.

Naturalna fruktoza występująca w owocach nie ma z tym nic wspólnego. Wręcz przeciwnie… owoce i warzywa to najlepsza broń w walce z epidemią otyłości.

Stąd dla własnego zdrowia fizycznego (i psychicznego) dalej będę jadł całe owoce!

Z poważaniem,
Eric Müller

PS Jeśli myślisz, że komuś z Twoich bliskich przydałyby się te porady, możesz je przesłać dalej.


Na blogu publikowane są artykuły z zakresu zdrowia i urody różnych autorów, dostępne w necie. Nie służą one jednak diagnozowaniu, leczeniu czy sugerowaniu metod leczenia. Udostępniam je, by pokazać problem i zwrócić uwagę na różnorodność stosowanych terapii.

HERBATKA wyrównująca poziom cukru

Wpis pochodzi z newslettera NUTRITERAPIE

Ta herbatka pomoże Ci wyrównać poziom cukru we krwi

Szanowny Czytelniku,

cukier sieje spustoszenie. Kiedy organizm nie jest już w stanie obniżać jego stężenia, mówimy o cukrzycy. Zanim sięgniesz po leczenie syntetyczną insuliną, pomyśl o produktach naturalnych!

Herbatka wyrównująca poziom cukru

Oto herbatka, która będzie prawdziwym wsparciem dla osób z wysoką glikemią, a którą możesz przygotować sam:

  • 30 g korzenia łopianu (zwiększa on tolerancję na węglowodany, które są dostarczane z pożywieniem i pochodzą z cukru zawartego w owocach lub z produktów zbożowych,
  • 20 g liści borówki (obniżają one glikemię, głównie dzięki zawartości chromu),
  • 15 g bodziszka (cała roślina) (Geranium robertianum) zawiera dużo tanin o działaniu tonizującym i ściągającym; wpływa na czynność trzustki i umożliwia zwalczanie cukromoczu (obecności cukru w moczu),
  • 15 g korzenia rzepiku (Agrimonia eupatoria) (tonizuje i wpływa ściągająco na przewód pokarmowy, zapobiegając wchłanianiu cukru w jelitach),
  • 15 g liści poziomki,
  • 5 g liści orzecha włoskiego (Juglans regia) (obniża glikemię i łagodzi pragnienie, które często odczuwają cukrzycy. Zawiera silne taniny, które hamują wchłanianie cukru z przewodu pokarmowego).

Sposób przygotowania:

  1. Zalej łyżkę mieszanki kubkiem zimnej wody.
  2. Zagotuj i od razu zdejmij z ognia.
  3. Zaparzaj 10 minut pod przykryciem.
  4. Przecedź.

Pij 1–2 kubki dziennie.

Uwaga: efekt działania herbatki wzmocni wpływ zażywanych leków obniżających glikemię, dlatego monitoruj glikemię wraz z lekarzem. W zależności od wyników lekarz może zmodyfikować leczenie.

Inne rośliny obniżające poziom cukru we krwi

Przepękla ogórkowata (Momordica charantia) powszechnie jest używana w Meksyku w leczeniu cukrzycy. Możesz ją stosować przez dwa miesiące lub dłużej. W przypadku równoczesnego stosowania leków obniżających glikemię pamiętaj o ryzyku hipoglikemii.

I wreszcie:

Gurmar (Gymnema sylvestre) – pomaga zwalczyć ochotę na cukier w przypadku uzależnienia od słodyczy. Jeśli zdiagnozowano u Ciebie cukrzycę, pij powyższą herbatkę, a dodatkowo stosuj gurmar.

Z poważaniem,
Jean-François Astier

PS Jeśli myślisz, że komuś z Twoich bliskich przydałyby się te porady, możesz je przesłać dalej.


Na blogu publikowane są artykuły z zakresu zdrowia i urody różnych autorów, dostępne w necie. Nie służą one jednak diagnozowaniu, leczeniu czy sugerowaniu metod leczenia. Udostępniam je, by pokazać problem i zwrócić uwagę na różnorodność stosowanych terapii.